<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-8020596937075240322</id><updated>2011-07-08T06:38:34.571-07:00</updated><title type='text'>tych dwoje po 50</title><subtitle type='html'>Czasem tak bywa, że życie daje kopa i po iluś latach z dnia na dzień człowiek zostaje sam ze swoimi problemami....Dzisiaj jestem już osobą spełnioną i szczęśliwą. Równo 11 lat temu moje życie się zawaliło. Byłam wówczas 42 letnią kobietą.  W roku 1999 stałam się posiadaczką pierwszego laptopa i odkryłam internet. Moim odkryciem stało się życie wirtualne, które teraz dla wielu jest codziennością....Po 10 latach poznałam Jego. Dziś po blisko dwóch latach jesteśmy nadal razem......ludzie po 50</subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://tychdwojepo50.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8020596937075240322/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://tychdwojepo50.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><author><name>overfifty</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06597977964691860918</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>22</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8020596937075240322.post-6246459237458556968</id><published>2010-09-01T05:33:00.001-07:00</published><updated>2010-09-01T05:33:27.517-07:00</updated><title type='text'>po kilku miesiącach.....</title><content type='html'>Dawno nie pisałam…tak sobie pomyślałam o reaktywacji tego bloga…..zaplanowałam, że ma być opisem naszego związku. &lt;br /&gt;Nasz związek trwa, co dziwniejsze, robi się z tego całkiem zasiedziałe stadło. To już prawie dwa i pół roku, odkąd jesteśmy razem……Mój luby spędza ze mną cały swój czas i do by nie powiedzieć – nie wygląda na to, aby miało się to skończyć. Odpukuję w niemalowane drzewo….&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ciągle nie mogę uwierzyć, że w tak przedziwny sposób to wszystko jeszcze funkcjonuje. Dwie osoby o silnych osobowościach, przejściach potrafią ustąpić, robić wszystko, aby było dobrze…..wystarczyło w siebie uwierzyć. &lt;br /&gt;Choć są momenty trudne. Ale o tym następnym razem…..&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8020596937075240322-6246459237458556968?l=tychdwojepo50.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://tychdwojepo50.blogspot.com/feeds/6246459237458556968/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://tychdwojepo50.blogspot.com/2010/09/po-kilku-miesiacach.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8020596937075240322/posts/default/6246459237458556968'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8020596937075240322/posts/default/6246459237458556968'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://tychdwojepo50.blogspot.com/2010/09/po-kilku-miesiacach.html' title='po kilku miesiącach.....'/><author><name>overfifty</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06597977964691860918</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8020596937075240322.post-8072619638397320916</id><published>2010-02-10T06:07:00.001-08:00</published><updated>2010-02-10T06:07:01.520-08:00</updated><title type='text'>Walentynki...i co dalej....</title><content type='html'>Za kilka dni Walentynki i kiedyś uważałam je za idiotyczne święto. Tak samo beznadziejne jak i Haloween. Obce naszej tradycji. Irytowało mnie, sama koncepcja święta zakochanych była może dopuszczalna w wieku lat ok. 20 lub mniej, ale po 40! Pierwsze Walentynki obchodziłam gdy byłam sama. Wiedziałam, ze pies z kulawą nogą….dlatego też mnie tak irytowały.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale przeżyłam miłe rozczarowanie. Otóż kilku moich znajomych z sieci facetów do mnie napisało. Przesłali całkiem cieplutkie życzenia. Pewnie, że nie mogłam liczyć na randkę i wielkie wyznania miłosne, ale doprawdy to zrobiło się całkiem przyjemne. &lt;br /&gt;Pewnie jest to dzień, kiedy człowiek bardziej przeżywa swoją samotność i opuszczenie, widząc radosne zwykle młode parki i jak mu przykro jest, gdy uświadomi sobie, że pewnie już mu się nigdy nic takiego już nie trafi, czas jest bezlitosny…..&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czy kiedyś pomyślałam, że będę się cieszyła na ten dzień. Ależ owszem, nastąpiło to stosunkowo szybko. Gdy wygraliśmy z Jankiem konkurs My Dwoje, no nie pierwsze miejsce, ale jedną z nagród był talon na wizytę w wybranym lokalu. Wymyśliliśmy, ze nagrodę odbierzemy w Walentynki. Do tego zabraliśmy ze sobą nasze dwie przyjaciółki. &lt;br /&gt;Super wyżerka w Kompanii Piwnej, kupa śmiechu i wspominania, jak się poznaliśmy i polubiliśmy…..Janek w tym roku też pomyślał o Kompanii. &lt;br /&gt;Mam trochę mieszane uczucia. Czy na pewno powinniśmy raczyć się golonką wielką jak stodoła na dwie osoby? ….Ale też i magia wspomnień działa, kto wie, czy się nie wybierzemy….ale jeszcze stolika nie zarezerwowałam. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bo jest jeszcze druga koncepcja czekolady w Wilanowie. to łakomstwo, ale taka na przykład biała czekolada to pychota, którą uwielbiam. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na pewno na coś się zdecydujemy. A może będziemy całkiem inaczej Walentynki obchodzić?&lt;br /&gt;W każdym razie na pewno będzie to miły dzień, przynajmniej będziemy go chcieli takim zachować. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Konkurs na blogi My Dwoje też się rozstrzyga….prawdę mówiąc wybór jest trudny. Część rokujących blogerów zrezygnowała. Niektóre zaczynają dopiero rozpościerać skrzydła. Ja uważam, że blog jest formą żywą i potrafi też zamierać. Jeszcze nie dałam głosu na żaden, czekam. Ale mam swoich faworytów. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak naprawdę to brakuje mi w tych blogach odrobiny radości i poczucia humoru. Czy szukanie w sieci partnera jest zajęciem katorżniczym? Sama miałam wiele ubawu, spotkania z nieznajomymi, czasem nieudane, traktowałam zawsze jako coś nowego, co mi się przytrafiło, nowe, obiecujące doświadczenie. Zawsze uważałam, że fajną rzeczą jest możliwość dotarcia do ludzi, którzy z moimi dość ponurymi doświadczeniami nie wiele mieli wspólnego a ich zaleta jest, że są nowi i muszą się starać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I prawdą jest, że gdy spotyka się tego właściwego…od razu wiadomo, że to ten. No może nie od razu, ale dość szybko. Ale czy koniecznie trzeba poznawać zaraz kogoś na resztę życia?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8020596937075240322-8072619638397320916?l=tychdwojepo50.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://tychdwojepo50.blogspot.com/feeds/8072619638397320916/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://tychdwojepo50.blogspot.com/2010/02/walentynkii-co-dalej.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8020596937075240322/posts/default/8072619638397320916'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8020596937075240322/posts/default/8072619638397320916'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://tychdwojepo50.blogspot.com/2010/02/walentynkii-co-dalej.html' title='Walentynki...i co dalej....'/><author><name>overfifty</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06597977964691860918</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8020596937075240322.post-8294066048573211791</id><published>2010-01-31T11:21:00.001-08:00</published><updated>2010-01-31T11:21:50.783-08:00</updated><title type='text'>cień przeszłości....</title><content type='html'>Zawsze, gdy zdarza nam się wiązanie z kimś z przeszłością, nie zdajemy sobie sprawy w jaki sposób może ona wpływać na teraźniejszość....&lt;br /&gt;Ja mam sytuację na tyle klarowną, że nie ma u mnie upiorów przeszłości. W jakimś okresie udało mi się zamknąć przeszłość. Od wielu lat mogę tworzyć historię własnego życia bez obciążeń i kompleksów....&lt;br /&gt;U mojego przyjaciela sprawa wygląda zgoła inaczej. &lt;br /&gt;Pytanie czy ludzie potrafią pogodzić się z tym, że czasem w życiu się nie udaje? Że próba mszczenia się za własne niepowodzenia i odgrywania na dziecku może je tylko okaleczyć....&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ludzie dobierają się czasem w przewrotny sposób. Czasem to nie wypala. &lt;br /&gt;W cywilizowanych społeczeństwach ludzie się rozstają w sposób – cywilizowany. Dziecko może mieszkać trochę z matką i trochę z ojcem. Są rozbudowane instytucje mediacji rodzinnych, sprawujące nadzór nad dobrem dziecka. U nas często gra się dzieckiem, sady rodzinne bywają nieobiektywne. &lt;br /&gt;Bardzo współczuję Jankowi. &lt;br /&gt;Pomagam mu jak mogę. &lt;br /&gt;Chciałabym aby ona zrozumiała, że aby dziecko normalnie się rozwijało nie tylko się bierze pieniądze, ale pozwala spotykać się z ojcem. Ale ona nie zrozumie, zaślepiona nienawiścią i złością. &lt;br /&gt;Nie mnie oceniać, czemu im się nie udało. Ale pytałam jego, czy nie powinien rozważyć opcji powrotu do rodziny. Nie brał tego pod uwagę a wkrótce zorientowałam się, dlaczego....&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niedługo minie druga rocznica jak jesteśmy razem, prowadzimy sobie spokojne życie, unikamy stresów.... On zamknąłby przeszłość, ale chce mieć kontakt z synem. Normalny. &lt;br /&gt;Czy to się zmieni? Na razie walczy o bycie ojcem. W Polsce są na to małe szanse.....&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8020596937075240322-8294066048573211791?l=tychdwojepo50.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://tychdwojepo50.blogspot.com/feeds/8294066048573211791/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://tychdwojepo50.blogspot.com/2010/01/cien-przeszosci.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8020596937075240322/posts/default/8294066048573211791'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8020596937075240322/posts/default/8294066048573211791'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://tychdwojepo50.blogspot.com/2010/01/cien-przeszosci.html' title='cień przeszłości....'/><author><name>overfifty</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06597977964691860918</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8020596937075240322.post-659720486133768521</id><published>2010-01-20T12:49:00.000-08:00</published><updated>2010-01-20T12:49:02.704-08:00</updated><title type='text'>konkurs</title><content type='html'>Zawsze z pewnym zaciekawieniem czytam opowiadania uczestników konkursu  MyDwoje na szczęśliwą parę. To prawda, że w pierwszej edycji startowałam razem a Jankiem. Dostaliśmy nagrody i stałam się miłośniczką tego portalu, choć w zasadzie z usług nie muszę już korzystać....&lt;br /&gt;Ale próbuję wyłowić z tych opowiadań co skłania ludzi do tego, że udaje im się stworzyć związek. Wirtualne znajomości zwykle są postrzegane jako ostatnia szansa dla różnej maści dziwolągów, którzy w normalny sposób nie mogą sobie znaleźć znajomych. Wiele się słyszy o naciągaczach matrymonialnych, niewiernych łowców serc niewieścich, czasem majątków. Zwykle dylematem ludzi, którzy poznali kogoś w sieci i opowiadają o tym w otoczeniu ( a ja opowiadałam), jest pytanie czy aby się nie boję. Bo przecież pisali, że może się zdarzyć, że taki gość wtargnie , da w łeb i zabierze wszystko, co mam. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dlatego wśród moich wdów, rozwódek promocja według mnie całkiem sensownego sposobu poznawania się , jest dość utrudniona.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Natomiast podziwiam babki, które jednak potrafią obdarzyć zdrowym zaufaniem ludzi poznanych w sieci, kierując się rozsądkiem zachowując własne bezpieczeństwo ( bo faktem jest, że czasem bywa i tak, że trafi na oszołoma) i równocześnie stworzyć związek .&lt;br /&gt;I naprawdę z wielkim podziwem czytałam wyznania laureatki tej edycji konkursu, niewidomej 37 latki. Naprawdę lamenty o samotności zdrowych i sprawnych osób są wydumane w obliczu prawdziwego nieszczęścia tej kobiety. A jednak zdobyła się na odwagę i zaryzykowała. Poznała faceta widzącego, zaufała mu, wzięli ślub. Pierwsza nagroda całkiem uzasadniona.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nawet poprosiłam moje koleżanki z pracy, w zasadzie wszystkie były pod wrażeniem. Bo para w istocie rzeczy niebanalna. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Naprawdę zachęcam do lektury. Może więcej ludzi uwierzy, że może się los do nich uśmiechnąć jeśli da się mu szansę.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8020596937075240322-659720486133768521?l=tychdwojepo50.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://tychdwojepo50.blogspot.com/feeds/659720486133768521/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://tychdwojepo50.blogspot.com/2010/01/konkurs.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8020596937075240322/posts/default/659720486133768521'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8020596937075240322/posts/default/659720486133768521'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://tychdwojepo50.blogspot.com/2010/01/konkurs.html' title='konkurs'/><author><name>overfifty</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06597977964691860918</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8020596937075240322.post-8635676554650451151</id><published>2010-01-15T14:33:00.001-08:00</published><updated>2010-01-15T14:33:34.157-08:00</updated><title type='text'>nasza zima powszednia.....</title><content type='html'>Zimowe refleksje naszły mnie na temat czy dobre jest mieszkanie poza Warszawą? Otóż tak się składa, że Janek mieszka jakieś 30 km we własnym domku. Niestety domek wymaga remontu, jest mały. Aby zrobić remont musi trochę pieniędzy zebrać i dopełnić co nieco spraw formalnych. Ale jest dumny z tego, że uciekł z Warszawy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ludzie często marzą o własnym domku poza miastem. Sama też sobie cos takiego postawiłam. Ale mam zaplecze w Warszawie. Nie wyobrażam sobie jeszcze póki co dojazdów. Zwłaszcza zimą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ostatnie dni spowodowały, że zamarzła wodna instalacja w domu Janka. Odcięło mu wodę. I tak będzie do wiosny. Musiałby palnikiem sprawdzać gdzie w ziemi rura zamarzła. Ale musi tam mieszkać. Bo ma chałturę, psa i w ogóle ktoś musi tego pilnować. Niechby go nie było jakiś czas, znalazłby się jakiś amator cudzej własności. Dlatego też propozycja, aby sprowadził się do mnie, niestety nie może być zmaterializowana, nad czym ubolewam...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Do tego musi odśnieżać. Powiedziałam mu, że zasadniczo to może i dobrze, że robi coś, co go utrzymuje przy życiu we względnej sprawności. To nie jest niestety zbyt miłe zajęcie dla pana w wieku powyżej średniego. Ale wyboru nie ma, bo inaczej nie wjedzie samochodem na teren. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Piękny latem ogród stał się nieprzyjazny. Śnieg po kolana, psy mają frajdę, biegając po osnieżonych połaciach bez soli. Ku naszej radości tarzają się w śniegu. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Próby namawiania go na konwersję domu na domek letni na razie więc zawiesiłam. Czasem możemy się delektować spotkaniami, gdy akurat nie ma pracy. W nocy zapowiadają –15. Gdyby wyjechał na kilka dni z domu, chałupa wymarznie całkowicie. Włącza gaz na najmniejsze obroty ale to i tak nie pomaga. Z podłogi wkrada się wilgoć. Ciągnie od spodu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czasem myślę, że ludzie idealizują pewne rzeczy związane z mieszkaniem poza miastem. Fakt w lecie warto się wynieść z miasta. Ale na wsi zimą można po 15 jedynie wyć do księżyca, bo ciemno i nikogo wokół nie ma. Zastanawiam się, czy będę miała kiedyś na tyle siły, aby ogarnąć mój dom zimą? Sama napalić. Odśnieżyć? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak naprawdę zima w naszym kraju jest zawsze zaskoczeniem. Taki mieszkaniec domku powinien mieć śniegowce. Konia z rzędem, aby je kupić, nic podobnego sensownego na rynku nie ma, udało nam się dostać jakieś militarne buciki na po nartach, porządnych śniegowców nie wytropiliśmy.. Odśnieżania żadne normalne buty nie wytrzymają. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Do tego dochodzi konieczność zapewnienia sobie zaopatrzenia wcześniej, bo jak już mrozi, nie sposób jest zasuwać pod górę przez śniegi do sklepu. Jak nie odśnieżą, samochodem się nie podjedzie. Albo wyjedzie samochodem i nie będzie gdzie zaparkować pod sklepem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zapowiadają kolejne fale mrozów i opadów śniegu. Kibicuję Jankowi i czekam kiedy się złamie.......&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8020596937075240322-8635676554650451151?l=tychdwojepo50.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://tychdwojepo50.blogspot.com/feeds/8635676554650451151/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://tychdwojepo50.blogspot.com/2010/01/nasza-zima-powszednia.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8020596937075240322/posts/default/8635676554650451151'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8020596937075240322/posts/default/8635676554650451151'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://tychdwojepo50.blogspot.com/2010/01/nasza-zima-powszednia.html' title='nasza zima powszednia.....'/><author><name>overfifty</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06597977964691860918</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8020596937075240322.post-9203016991949192807</id><published>2010-01-08T11:04:00.001-08:00</published><updated>2010-01-08T11:04:55.335-08:00</updated><title type='text'>kto jest nudnym facetem.....</title><content type='html'>Rozmawialiśmy w pracy o definitywnym końcu świąt. U mnie się skończyły, gdy młodzi opuścili moje progi. Dwa ostatnie dramatyczne dni z ropną anginą Młodej, wizytami u członków mojej rodziny, których chyba podnieca cudzoziemski kandydat na mojego zięcia, wczorajszy rajzenfiber obojga przy wyjeździe do Brukseli już poza mną i wreszcie dzisiaj wolne. &lt;br /&gt;Definitywny koniec świąt wiąże się z refleksjami jak bardzo uciążliwa potrafi być rodzina i celebrowanie świąt i jak to dobrze, że istnieje koniec tych imprez. Praca staje się znów przyjemnością. Odpisywanie klientom staje się bardziej fascynujące niż robienie kolejnego ciasta i sałatki. Ten koniec roku miałam wyjątkowo obfity w życie rodzinne i towarzyskie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A może jestem już stara i lubię święty spokój? Więc wolę facetów nudnych?????&lt;br /&gt;Pomyślałam o moim kandydacie na zięcia. To uporządkowany chłopak. Pewnie część ludzi mogłaby go uważać za nudnego.....&lt;br /&gt;Mając lat nie przymierzając 50 z pewnym kawałkiem uważam, że faceci tak zwani rozrywkowi zwykle wpadają w nałogi, wierność jest u nich pojęciem wirtualnym i względnym, liczy się nade wszystko rozrywka i „życie ma się tylko jedno, więc...”. Takie typy dominowały w „warszawskim” życiu mojej córki, nawet wpadli teraz do mnie ją odwiedzić. Pewnie jestem takim zgredem, bo jednak uważam, że dobre życie można przeżyć właśnie z takim miśkiem, jak jej partner, człowiekiem, który wie, czego chce. I byłoby bardzo źle, gdyby to się rozpadło. Nie mam na to wpływu. Gdyby znów wróciła do różnej maściludzi tak zwanych wesołych o bliżej nieustalonej postawie życiowej, byłabym bardzo niepocieszona......&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdy związałam się z Jankiem uświadomiłam sobie, że moim totalnym błędem było przez całe życie zadawanie się z introwertykami oraz ludźmi z tzw. fantazją i polotem. Bo uważałam ich właśnie za ludzi interesujących. Wieczne oczekiwanie na telefony od nich, ludzi, którzy mieli ogromne problemy z wyrażaniem uczuć, przypisywanie tym facetom cech, jakich oni nie mieli, tylko dlatego, że byli zabawni, dużo czytali i potrafili zainteresować swoimi opowieściami, chwile fantastyczne, ale zbyt rzadkie i ciągłe opowieści o strachu przed związkami i zdeklarowaniem się.....To były dusze towarzystwa, wspólne czytanie wierszy, ale brak konkretów....Gdy gadam teraz z takim dość ekstrawaganckim dawnym moim przyjacielem, widzę jak ta jego quasi fascynująca osobowość jest tylko przykrywką i uzasadnieniem dla jego totalnego bałaganu życiowego, nie radzeniem ze sobą, swoimi związkami, relacjami w pracy.....&lt;br /&gt;Nie oznacza to, ze uważam Janka za nudziarza, przeciwnie, ma wiele do powiedzenia, co zresztą lubi. Ale de facto nie oferuje fruwania ponad poziomy, raczej konkretne i osadzone w realiach aspekty życia....&lt;br /&gt;Choć też dostarcza mi wielu niespodzianek od czasu do czasu.......&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8020596937075240322-9203016991949192807?l=tychdwojepo50.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://tychdwojepo50.blogspot.com/feeds/9203016991949192807/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://tychdwojepo50.blogspot.com/2010/01/kto-jest-nudnym-facetem.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8020596937075240322/posts/default/9203016991949192807'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8020596937075240322/posts/default/9203016991949192807'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://tychdwojepo50.blogspot.com/2010/01/kto-jest-nudnym-facetem.html' title='kto jest nudnym facetem.....'/><author><name>overfifty</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06597977964691860918</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8020596937075240322.post-2037846006314160724</id><published>2010-01-04T04:17:00.001-08:00</published><updated>2010-01-04T04:17:22.919-08:00</updated><title type='text'>przecież idzie karnawał......</title><content type='html'>Fajne są blogi singli w konkursie MyDwoje. Jak wiele ludzkich losów dotyka problem samotności, porzucenia, bólu ale i jak ludzie o tym potrafią pisać…..&lt;br /&gt;Gdyby wiele samotnych osób sobie poczytało te blogi to zapewne by pomyślało, że nie są odosobnieni…..&lt;br /&gt;Ja piszę swojego bloga, trochę rzadko, bo opisywanie swojego szcześcia, gdy się kogoś już znalazło, jest mało twórcze. Bo Janek jest dla mnie kimś absolutnie wyjątkowym, że świetne uczucie jest, gdy się ma z kimś gdzieś pójść, gdy ktoś zrobi imprezę, pomoże, zawiezie, doceni…..&lt;br /&gt;Wczoraj rozmawiałam z kimś, kto skarżył mi się, że czuje się samotny. Kiedyś mi człowiek bliski, lecz wskutek różnych perturbacji z jego strony, nasz związek się rozpadł. Niemniej jednak pozostajemy w przyjaźni, czasem sobie pomagamy w różnych sprawach i Janek o nim wie.&lt;br /&gt;Jak to trudno jest powiedzieć komuś, że naprawdę proste jest podjęcie walki z samotnością. Trzeba trochę zmian dokonać w samym sobie. Nie stawać na piedestał, ale też nie godzić się na bylejakość. Dostrzegać w drugim człowieku dobroć, o ile ją w sobie posiada. Ale też i nie tracić czasu, gdy zawodzi, gdy nie ma czasu zadzwonić, napisać, odezwać się, bo świadczy tylko o jednym. Że mu nie zależy. Nic na siłę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czasem myślę, że moje koleżanki mi zazdroszczą, że w takim wieku mam tyle szczęścia. Sama jestem szczęśliwa, czuję się spełniona, bo mam bratnią duszę przy sobie. Teraz, gdy przyjechała córka z pierwszym swoim chłopakiem – cudzoziemcem, Janek okazał mi wiele pomocy i serdeczności. Zorganizował przyjęcie dla rodziny. Wszystko zostało wręcz pochłonięte z zapałem i zebrał wyrazy uznania.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak sobie przypomniałam, czytając te blogi o moich samotnych Sylwestrach…de facto nigdy nie były one samotne. Bo zawsze znalazł się w moim otoczeniu ktoś, kto coś organizował, nawet na dwie, trzy pary. W gruncie rzeczy w ostatnich latach, ludzie z mojego pokolenia nie są roztańczonymi małolatami, zwykle imprezy były przy stole. Więc brak partnera nie rzucał się w oczy ani nie był argumentem przetargowym. Dość ryzykowną decyzję podjęłam jadąc trzy lata temu na Sylwestra z moim starym rokiem na studiach. Oczywiście wszyscy mężaci, żonaci, bądź z kochankami a ja jedna wylądowałam sama. Oczywiście, początkowo czułam się jak ofiara losu, ale miałam własny pokój, pokrojone serce po rozstaniu się z kimś, kto teraz mówi o swojej samotności…..w czasie imprezy bawiłam się rozmową raczej, ale nie narzekałam. Nie spotkałam się z wyrazami politowania czy wręcz litości, przeciwnie, ludzie raczej byli zaskoczeni moją odwagą. Bo przecież to, czy mam partnera nie stanowi o mojej wartości. Nie czyni mnie przez to lepszą. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na pewno bardziej smutne są samotne Święta, jeśli nie ma się blisko życzliwej rodziny. to kilka dni, a równie podłe jest świętowanie, gdy ludzie z litości zapraszają. Zauważyłam, że o ile obcy ludzie są bardziej wyrozumiali i taktowni wobec osoby samotnej to w rodzinie na bank można liczyć na niedyskretne pytania i mimowolne dokuczanie. Ja jednak miałam tyle szczęścia, że miałam córkę. Zawsze byliśmy sobie bliskie. Święta były dla nas. Od lat któraś z nas przyjeżdżała, swego czasu ja a teraz ona. Więc okres bycia razem jest dla nas naprawdę wielkim świętem od lat. Teraz, gdy ma chłopaka „stamtąd” pewnie będą przyjeżdżali razem, ale mnie to nie martwi. To dobry człowiek, marzenie każdej teściowej…nawet in spe…..&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Reasumując, nadszedł karnawał. Nie warto nienawidzić tego z powodu braku partnera. Nawet, jeśli się aktualnie nikogo nie ma, to przecież są zwykle jakieś życzliwe dusze wokół, co coś zorganizują. A nawet jak się nikogo nie pozna w trakcie imprezy, to i tak warto się zwyczajnie zabawić. Aby nie mówić potem, jak podła jest samotność……&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8020596937075240322-2037846006314160724?l=tychdwojepo50.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://tychdwojepo50.blogspot.com/feeds/2037846006314160724/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://tychdwojepo50.blogspot.com/2010/01/przeciez-idzie-karnawa.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8020596937075240322/posts/default/2037846006314160724'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8020596937075240322/posts/default/2037846006314160724'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://tychdwojepo50.blogspot.com/2010/01/przeciez-idzie-karnawa.html' title='przecież idzie karnawał......'/><author><name>overfifty</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06597977964691860918</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8020596937075240322.post-5017005517238135370</id><published>2009-12-30T02:28:00.001-08:00</published><updated>2009-12-30T02:28:54.259-08:00</updated><title type='text'>Aby nam się......</title><content type='html'>Bilans roczny….nie pisałam w czasie świąt, natłok wrażeń, pracy i brak czasu nie pozwalały skupić się na siedzeniu przed komputerem…. Organizacja Wigilii była dość pracochłonna i gdyby nie pomoc Jasia, z całą pewnością nie byłoby tych wszystkich pyszności, jakie znalazły się na stole. Jego umiejętności, niezwykłe jak na faceta, spowodowały, że mogliśmy się pokusić na dania całkiem wyrafinowane. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Święta mieliśmy jednak zabiegane a to z uwagi na przyjazd naszych dzieci – emigrantów. Moja córka próbuje zaakceptować fakt, że w moim życiu jest ktoś na stałe. Że jest, mieszka, śpi w moim domu. Gdy była poprzednio, jeszcze bardziej Jasia ciągnęło do jego własnego domu. Teraz w zasadzie postanowił spędzać święta u mnie i nawet tam zaprosił swoich synów. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wyobrażam sobie, że gdybyśmy nadal mieszkały same z córką, byłoby kłopotliwie. Bo ona niekoniecznie musi znosić faceta, który nie jest jej ojcem. Oni są dla siebie bardzo przyjaźni, Jasio robi jej śniadanka, gdy ja idę do pracy, gadają sobie całkiem sympatycznie. Wręcz pytałam się jej, jak układa się rano. Chyba nieźle, zastrzeżeń nie zgłaszała. Ale fakt, że czasem musimy pobyć obie ze sobą. Bez niego. Wiem, jaki to również problem, gdy mieszka się na stałe. Nawet jak dziecko jest dorosłe, pozostaje problem relacji matka-córka. Bo przecież nie będzie opowiadała mi o swoim nowo poznanym chłopaku i ich rozterkach uczuciowych, w obecności Janka.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nieco inne układy ma Janek z synami. W ogóle relacje ojca z synami, synem są oparte na całkiem innych zasadach. Jego starszy syn, mieszkający i pracujący w Anglii, z całą pewnością nie zamierzał się dzielić z ojcem swoimi sprawami w związku, w ogóle o sobie nie dyskutowali. Raczej o faktach, motoryzacji, ma być wszystko poprawnie. Jak facet z facetem. Żadnych wynurzeń. Jak są problemy, konkretnie, bez analizy zdarzeń. Tacy są faceci…..&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W Sylwestra przyjeżdża chłopak córki i będę pierwszy raz miała okazję go gościć. Jestem bardzo ciekawa, z czym przyjdzie mi się zmierzyć. Widziałam go kilkakrotnie na ekranie monitora, zamieniliśmy kilka zdawkowych pozdrowień. Ale jako matka oczywiście odczuwam niepokój, jak będzie on ja traktował? Chcą zamieszkać razem, planują przyszłość i nie wiadomo jak to będzie w praktyce. Czy różnice kulturowe Polska- Włochy są na tyle istotne, aby nie było problemów w komunikacji. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A powracając do bilansu, nasz 2009 był dobrym rokiem, wydaje się wszystko iść pomyślnie, oczywiście zdrowie i finanse zawsze mogłyby być lepsze. Niemniej jednak uważam, że jeśli nie ma się nadzwyczajnych wymagań od życia, można znaleźć w codzienności wiele zwykłego ludzkiego szczęścia. Naprawdę to wspaniałe, gdy wiem, że nie jestem sama. Nie pozostaję sama ze swoimi problemami, mogę Jankowi pomarudzić. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zaglądam na konkurs naszego ulubionego portalu My Dwoje, który za kilka dni się kończy….. Szkoda, że jest tak mało par, które zwyczajnie chciałyby się w formie pisanej podzielić z innymi swoim szczęściem. Pewnie do końca konkursu coś ludzie jeszcze napiszą, perspektywa nagrody ich skusi. Ale tak naprawdę to wielka przyjemność, przynajmniej dla mnie, czytać o ludziach, którzy dali sobie szanse na drugie życie, wbrew wszystkiemu i to im się udało……..tego więc należy życzyć sobie w Nowym Roku, aby dać sobie szansę…..i aby wypaliło próbującym, przynajmniej tak jak nam…..&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8020596937075240322-5017005517238135370?l=tychdwojepo50.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://tychdwojepo50.blogspot.com/feeds/5017005517238135370/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://tychdwojepo50.blogspot.com/2009/12/aby-nam-sie.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8020596937075240322/posts/default/5017005517238135370'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8020596937075240322/posts/default/5017005517238135370'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://tychdwojepo50.blogspot.com/2009/12/aby-nam-sie.html' title='Aby nam się......'/><author><name>overfifty</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06597977964691860918</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8020596937075240322.post-2305956867571096795</id><published>2009-12-21T02:54:00.001-08:00</published><updated>2009-12-21T02:54:27.659-08:00</updated><title type='text'>prezenty świąteczne:)</title><content type='html'>Nie przepadam za babskimi książkami, przedstawiającymi „dzielne kobiety”. Może dlatego, ze czasem mam wrażenie, że moje życie wcale nie jest gorsze a perypetie bohaterek z porzucającymi ich mężami, nowymi kochankami, trudnościami w adaptacji nie wydają mi się niczym nadzwyczajnym. Robienie z tego bestsellerów świadczy tylko o tym, jak bardzo lansuje się młodość, sukces, kasę, wyścig szczurów a takie normalne i bardzo często codzienne życie i nieodłączne z nim porażki, przedstawione jest jako wielkie odkrycie, że jest to w ogóle możliwe. Tak jak i związki w starszym wieku….&lt;br /&gt;W wyświetlanym ostatnio serialu „Dom nad rozlewiskiem” na podstawie powieści M. Kalicińskiej jeden z bohaterów, Tomasz mówi o swoim związku z matką bohaterki:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Starzeję się. Osiadam. Tęsknię, jak jej nie ma. Z nią sam sobie wydaję się lepszy.&lt;br /&gt;- Zamknij się, bo się pobeczę. Takich facetów nie ma!&lt;br /&gt;- Jakich?&lt;br /&gt;- Co by tak kochali, mimo wszystko. Teraz większość moich znajomych rozwodzi się, bo&lt;br /&gt;faceci biznesmeni wymieniają sobie „stare kanapy na młodsze”.&lt;br /&gt;- Bo są krótkowzroczni i głupi. Owszem, młode dupki są ładniutkie, luzackie i bardzo&lt;br /&gt;obecnie przystępne, ale głupie strrrrasznie! Nic nie czytają, nic o życiu nie wiedzą, nie umieją&lt;br /&gt;gotować i źle się z nimi milczy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zastanowiło mnie to głównie milczenie. Umiejętność milczenia we dwoje nie jest sprawą taką prostą. Milczy się czasem, gdy nie ma co się powiedzieć, gdy zewsząd zieje nuda, gdy powietrze jest ciężkie od braku włączonego telewizora….&lt;br /&gt;My oboje jesteśmy gaduły. Rzadko zapada między nami chwila milczenia. Ale gdy zapada, nie jest to puste milczenie. On coś dłubie, ja też. To milczenie jest wymowne i oznacza to, że jesteśmy obok i nie odczuwamy potrzeby kontaktu za pomocą słów. Nie jesteśmy niepewni, co kto sobie może pomyśleć, nasze milczenie nie jest pełne obaw. Myślę, że potrafimy właśnie w taki dobry sposób milczeć. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na dzień dzisiejszy martwię się o domek Jaśka, nie możemy być tak długo ze sobą jak byś my chcieli, bo musi on mieć włączony piec gazowy u siebie. Nie może go długo zostawiać bez nadzoru. A gdyby go wyłączył, jego chałupa przemarzłaby dokumentnie. Do tego jego szalony pies, który nie chce wejść do domu, musi dostać ciepłe żarcie. Nie ma żartów, tam temperatura spada do -20 stopni. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A teraz z innej beczki: przesyłanie paczek przez firmę kurierską. 18 grudnia nadawca czyli firma u której zakupiłam parę rzeczy na Allegro , kurierska firma GLS napisała, że przesyłka będzie dostarczona dnia następnego. Co prawda był to piątek, więc spodziewam się paczki dzisiaj. Można status paczki sprawdzić na stronie internetowej firmy. No i zajrzałam: &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;87649408833 2001 2009-12-21 7:12 Wejscie EPL 5100 1001 2009-12-18 21:24 Przejscie HUB NORMAL 1 5 2009-12-18 20:50 Dane od KK otrzymane 8700 4 2009-12-18 19:20 Skan kontrolny KK 8700&lt;br /&gt;Z tego wynika, że dziś nastąpiło wejście EPL. Konia z rzędem temu, co zgadnie, co to jest. Po informację chcę poprosić konsultanta z infolinii. Po 15 minutach czekania już wiem. Status EPL to znaczy, że kurier nie podjął przesyłki. Mam nadzieję, że dziś to zrobi a prezenty wigilijne nie będą czekały do Nowego Roku:)…&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8020596937075240322-2305956867571096795?l=tychdwojepo50.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://tychdwojepo50.blogspot.com/feeds/2305956867571096795/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://tychdwojepo50.blogspot.com/2009/12/prezenty-swiateczne.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8020596937075240322/posts/default/2305956867571096795'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8020596937075240322/posts/default/2305956867571096795'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://tychdwojepo50.blogspot.com/2009/12/prezenty-swiateczne.html' title='prezenty świąteczne:)'/><author><name>overfifty</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06597977964691860918</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8020596937075240322.post-8086186204366539915</id><published>2009-12-19T12:43:00.001-08:00</published><updated>2009-12-19T12:43:25.598-08:00</updated><title type='text'>bywa i tak....</title><content type='html'>Trochę zaniedbałam tego bloga, życie idzie zwyczajnie, w wielu firmach pod koniec roku rozliczenia, sprawozdania. U mnie też tak było, praktycznie od kilku dni dopiero czuję się wolna. Więc mogę korzystać z internetu bardziej rozrywkowo....&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nasze drugie święta razem z Jaskiem. Zdecydowałam się urządzić z tej okazji Wigilię. Jutro przylatuje moja córka. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Teraz zrobiłam sobie przerwę pomiędzy ciastem na pierogi. Bo zobowiązałam się, że na pracową Wigilię w poniedziałek zrobię pierogi z kapustą. Na domową też będzie potrzebne. I tak rozmyślam sobie o dwóch historiach, o których ostatnio słyszałam. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pierwsza z nich z optymistycznym zakończeniem. Moja sąsiadka, osoba zapracowana, od wielu lat sama. Zawsze widziałam jak ciągnęła siaty, jeździła na rowerze po wodę, w soboty po warzywa. Ma dorosłe dzieci. Jedna z córek jest już mężatką z dziećmi. Druga kończy studia. I nagle a niespodziewanie spotkała na swojej drodze znajomość z czasów młodości. Uczucie rozkwitło z dnia na dzień. Zaczęłam widywać granatowego opla pod drzwiami klatki schodowej prawie codziennie. I któregoś dnia jechałam z nią w korku. Jechałyśmy długo i opowiedziała mi o swoim szczęściu.. Pogratulowałam jej, w święta zaręczają się. Wkrótce biorą ślub. &lt;br /&gt;Druga smutna, znam oboje. Wydawałoby się, idealny związek. On schorowany, po ciężkich przejściach, traumatycznym rozwodzie. Ona od wielu lat sama. Teraz wyjechała z Warszawy i prowadzi schronisko. Było dobrze między nimi. Ona się o niego troszczyła, mierzyła ciśnienie. On jej pomagał w prowadzeniu firmy. Ale on jest uzależniony, niestety. Dlatego też rozpadło się jego małżeństwo. Związki z uzależnionymi są trudne, czasem wręcz niemożłiwe... Gdy się skrzyżowały ich drogi, wydawało się, że będzie to układ idealny. Ale niestety nie jest prosto zmienić się, gdy człowiekiem rządzą nałogi. Pił i znikał. Na tygodnie. A potem wracał, skruszony i smutny. W końcu ona miała dość. Teraz chyba oboje żałują, ale też trudno jest zrobić następny krok. Bo ona nie może mu obiecać, że będzie znosiła ciągi i ich konsekwencje a on nie potrafi obiecać, że nie zniknie....&lt;br /&gt;Ale w cichości ducha marzę, aby na święta ich drogi się znów skrzyżowały, obojgu dobrze życzę..... i pewnie gdyby się zła passa odwróciła, on popracował nad sobą, byłoby to na pewno z korzyścią dla obojga....&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8020596937075240322-8086186204366539915?l=tychdwojepo50.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://tychdwojepo50.blogspot.com/feeds/8086186204366539915/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://tychdwojepo50.blogspot.com/2009/12/bywa-i-tak.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8020596937075240322/posts/default/8086186204366539915'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8020596937075240322/posts/default/8086186204366539915'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://tychdwojepo50.blogspot.com/2009/12/bywa-i-tak.html' title='bywa i tak....'/><author><name>overfifty</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06597977964691860918</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8020596937075240322.post-296393321926983785</id><published>2009-12-06T12:55:00.001-08:00</published><updated>2009-12-06T12:56:04.688-08:00</updated><title type='text'>z dziećmi....</title><content type='html'>Nasze dzieci...Ludzie po 50 z reguły mają jakieś dzieci. Zwykle z poprzednich związków. My mamy razem czwórkę, ja jedną córkę a Janek 3 chłopców. Ułożenie sobie stosunków z dziećmi jest pewną sztuką.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W naszym wypadku dzieci już są dorosłe. Oprócz jednego małego synka. Trudno mi pisać o relacjach „sprzed” pomiędzy panami. Nie miałam kłopotów z tym, aby jego synowie traktowali mnie dobrze. Nawet maluszek, kiedyś Janek przywoził go od siebie do jego domu a po drodze spotkaliśmy się, przywitał się ze mną miło. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeden z jego synów mieszka za granicą. Podobnie jak moja córka. Rodzi to pewne problemy. Kiedyś myślałam, że będę bardzo cierpiała, gdy córka zechciałaby mnie opuścić. Wiedziałam, że samotność nie jest niczym przyjemnym, przez prawie 10 lat doświadczałam tego. Ale nigdy też nie myślałam, aby ją za wszelką cenę zatrzymać, gdy zachce dokonać innego wyboru. &lt;br /&gt;Zawsze namawiałam ją do nauki języków. Ma zresztą talent w tym kierunku. &lt;br /&gt;Kilka lat temu wyjechałyśmy razem na dwa lata. Uczyła się holenderskiego. Teraz mówi pięknie w tym języku, lubię słuchać jak radzi sobie, gdy gada siedząc w biurze do klientów. &lt;br /&gt;Wyjechała na stypendium Sokratesa, potem zaczęła studiować sama, opłaciła sobie czesne. Teraz robi studia podyplomowe. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Uważam, że to, że radzi sobie sama jest wielkim szczęściem, również moim. Potrafi się utrzymać, opłaca swoje studia i mieszkanie. Teraz poznała chłopaka i wydaje mi się, że będzie dobrze i pozostaną ze sobą. Wiele mówi o nim dobrego. Są chyba szczęśliwi ze sobą, w Sylwestra go zobaczę, na razie widziałam go w kamerce. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale przecież ten blog nie jest po to, aby chwalić się dziećmi. Myślę, że mogłabym się podzielić moją koncepcją, co robić, aby zachowując radość ze swojego życia, nie zaniedbywać dziecka. I odwrotnie, żeby nie stać się niewolnikiem i zakładnikiem swojego dziecka.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdy zostałam sama, córka miała 16 lat. Wiek głupi, buntowniczy. Na wszystkich facetów reagowała dość alergicznie. Z perspektywy czasu nie mogę jej odmówić pewnej słuszności...hehe, żaden z facetów nie przetrwał próby czasu....&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zawsze chciałam być osobą niezależną, tak aby córka nie odczuwała tego, że ma jakiś moralny imperatyw, rezygnowania z własnego życia, aby zająć się matką. Znam takie układy samotna matka, z pretensjami i żalem do całego świata i córka, która po latach zostaje sama. Wszystko podporządkowuje swojej matce i zaniedbuje własne życie osobiste. &lt;br /&gt;Ale to nie działa w dwie strony. Dziecko często czuje, że jest zagrożone, gdy matka próbuje sobie ułożyć życie z kimś. Nie aprobuje czasu, który spędza z partnerem. Wiem, jak bardzo to jest przykre, gdy trzeba udowadniać, że nie jest się wielbłądem. Do tego dziecko często ma własne preferencje. Wiele razy słyszałam: jak znosisz takiego egoistę, co to za palant.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Janka poznałam, gdy była już za granicą. Wcale na początku nie była zadowolona. Bywało różnie. Ale teraz, gdy poznała własnego chłopaka, zaczęła patrzeć na sprawy inaczej. Zrozumiała sama, że jak się przychodzi do domu i tam jest pusto to nie jest najprzyjemniejszy stan na świecie. Że istnieje ktoś, kto jest dla mnie dobry i może pewnie być też i z tego powodu spokojna...ale do tego wszystkiego dochodzi się z czasem. Do tego też, że ona zawsze będzie miała u mnie miejsce nie do zastąpienia....&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8020596937075240322-296393321926983785?l=tychdwojepo50.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://tychdwojepo50.blogspot.com/feeds/296393321926983785/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://tychdwojepo50.blogspot.com/2009/12/nasze-dzieci.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8020596937075240322/posts/default/296393321926983785'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8020596937075240322/posts/default/296393321926983785'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://tychdwojepo50.blogspot.com/2009/12/nasze-dzieci.html' title='z dziećmi....'/><author><name>overfifty</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06597977964691860918</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8020596937075240322.post-5624394666625004703</id><published>2009-11-30T06:27:00.001-08:00</published><updated>2009-11-30T06:27:45.927-08:00</updated><title type='text'>czasem się trudno przemóc.....</title><content type='html'>Dużo się pisze ostatnio o zdeformowanych duszach pochodzących z netu. Dla wielu ludzi siedzących w necie, proces poznawania nie wychodzi poza fazę wirtualną. Wiele osób uważa, że w sieci można się jedynie natknąć na psycholi. Z całą pewnością każda z osób, która działa aktywnie w necie, spotkała się z ludźmi, co najmniej dziwnymi. Część z panów, ale i pań praktycznie w ogóle nie dążyła do konfrontacji w rzeczywistości. Mnie samej zdarzyło się kilkakrotnie korespondować w sposób uporczywy. Fakt, lubię pisać, ale prawdą jest, że nie miałam zwykle zamiaru korespondować miesiącami, raczej uważałam to za przyczynek do zawarcia całkiem realnej znajomości. Jeszcze jakiś czas temu, miałam kompleksy i doprawdy dla mnie było ważne, jak wypadnę w rzeczywistości. Ale raczej nie starałam się odwlekać momentu spotkania. &lt;br /&gt;Zapewne, idąc za Gregiem Behrendtem, autorem „Nie zależy mu na tobie” – książkę naprawdę polecam kobietom, które tkwią w bezsensownych związkach- mogłabym wylistować całą masę słów wytrychów, które pomagają zidentyfikować manipulanta, którego celem jest prowadzenie jakichś tajemniczych gierek. Zauważyłam też, że cała masa takich ludzi rezyduje w Sympatii.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mój blog nie jest ani komercyjny, jakkolwiek będę zawsze darzyła wielką estymą portal My Dwoje, bo tam poznałam moje szczęście, nie ukrywam, że wcześniej też próbowałam szczęścia na innych portalach. Poprzez gigantyczny i ogólnopolski zasięg ten portal ma ogromną siłę oddziaływania. Dociera też poza granice. &lt;br /&gt;To prawda, że swatanie jest delikatną materią, wymagającą taktu i kultury. Jednak na biurach matrymonialnych wisiało odium, że jest ostatnią deską ratunku dla urodziwych inaczej, ten stereotyp jakże mi się utrwalił przez oglądanie Jana Serce. Nie wyobrażałabym sobie, abym potrafiła po kilku nieudanych trafieniach, nadal tam przebywać i szukać dalej. Netowe portale dawały szanse anonimowości. Ale też dawały szanse istnienia dużej gromadzie ludzi, którzy naprawdę nie wiedzieli, czego chcą. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Koszty bycia na Sympatii są niewielkie. Ale osobiście uważam, że jak w ciągu pół roku nie trafi się na kogoś to coś jest nie tak. Przez te niewielkie koszty, które są płatne ad hoc sms, rezydują ludzie miesiącami i latami. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z moich doświadczeń wiem, że zwykle każda osoba dostaje jakieś propozycje. Ale 90% propozycji wysyłanych przez „Sympatycznych” to były oferty jednorazowej przygody łóżkowej, wysyłane przez ludzi daleko ode mnie młodszych. Nawet w końcu nabrałam wprawy w odpowiadaniu złośliwy, tak, aby takim jegomościom w pięty poszło. Mogę zrozumieć deficyt ciepła i miłości, interesowność obu płci. Ale faktem jest, że chyba moderator takiego portalu może a nawet powinien takie liściki kasować. Albo przynajmniej powinna być możliwość nieodbierania ich, ignorowania, ale w taki sposób, aby wysyłający czuł, że przegina. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I chyba przez takie dopuszczanie swawoli, wiele skądinąd spokojnych babek, w tym moich znajomych, nie dopuszcza możliwości zalogowania się. Wysyłający zwykle nie zamierza nawet sprawdzić do kogo wysyła taką wiadomość. Ale jest to naprawdę irytujące.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I cieszy mnie to, że obecnie są portale, które tak czy owak dają możliwość ignorowania i danie tego do zrozumienia, że nie ma się na takie rzeczy ochoty…..i że jednym z nich jest My Dwoje….Tam trzeba zaakceptować fakt, że od danego jegomościa chce się dostawać wiadomości…i to jest naprawdę dobre…&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8020596937075240322-5624394666625004703?l=tychdwojepo50.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://tychdwojepo50.blogspot.com/feeds/5624394666625004703/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://tychdwojepo50.blogspot.com/2009/11/czasem-sie-trudno-przemoc.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8020596937075240322/posts/default/5624394666625004703'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8020596937075240322/posts/default/5624394666625004703'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://tychdwojepo50.blogspot.com/2009/11/czasem-sie-trudno-przemoc.html' title='czasem się trudno przemóc.....'/><author><name>overfifty</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06597977964691860918</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8020596937075240322.post-6601712091366564828</id><published>2009-11-25T02:08:00.001-08:00</published><updated>2009-11-25T02:08:20.982-08:00</updated><title type='text'>przez żołądek......</title><content type='html'>Kiedy w wieku fifty and over przestają być istotne dla współpartnerów kryteria genetyczne, bo potomstwa raczej się nie planuje, często trudność sprawia ustalenie właściwie czego można oczekiwać od potencjalnego partnera. Bo to, co ważne w młodości, później wydaje się być marginalne.....&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zadziwiają mnie kobiety, które ustawiają wysoko poprzeczkę i mają podobne wymagania, jak w wieku lat dwudziestu kilku, że ma być wspaniały, mądry, szalony, zasobny i intrygujący a nade wszystko przystojny. &lt;br /&gt;Ja raczej jestem zwolenniczką dogłębnego spojrzenia w lustro. Ile procent z nas ma szansę wyglądać jak nie przymierzając Joan Collins czy Jane Fonda. Konkurować z całą rzeszą młodych i jędrnych ciałek....Fakt, teraz i tamte panie są już raczej zmurszałymi staruszkami. Ostatnio nawet zaskoczył mnie widok pomarszczonej Małgorzaty Braunek w „Domu nad rozlewiskiem”. Sypanie się jest niestety integralnie związane z upływem czasu. I nie ma na to rady, pomimo ton kremu wklepywanego, godzin na siłowni, botoxu czy spa. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jedna z moich przyjaciółek swego czasu uznawała, że starsi faceci są nudni. Przewidywalni. Z młodymi jest o czym pogadać, są prężni intelektualnie. To prawda, ale jakie my jesteśmy, widziane z perspektywy niejednokrotnie równie bezkrytycznych facetów?&lt;br /&gt;Zbyt duże mniemanie o własnej urodzie, omnipotencji i możliwościach powoduje frustracje. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale czy murszejąc, nie mamy prawa do radości? Jeśli odpowiednio ustawimy kryteria co ma nam sprawiać radość, to czemu nie. Nie będziemy skazane na nieudacznika czy bambosza jeśli tego nie chcemy, bo intelekt się nie starzeje, tak jak ciało....dopóki nie dopadnie skleroza. Wiele babek po 50 a nawet młodszych uważa, że ciąg dalszy ich życia będzie beznadziejny, bo co dobre już przeżyło...moje zaprzyjaźnione samotne koleżanki często nie widzą, że życie może być inne niż dotychczas, dlatego trwają na smutnej kontestacji, że tak się stało to tak musi być. Przestają  zwykle się rozwijać. Podziwiam babki, które potrafią w wielu ok. 50 studiować. Mam taką w otoczeniu. Odróżnia się pozytywnie od zgnuśniałej większości....&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kontemplując uroki życia stwierdziłam, że miłym zaskoczeniem było stwierdzenie, że facet może umieć gotować! Nigdy nie rozpatrywałabym kandydata pod tym kątem, ale umiejętność gotowania przez Janka jest czymś cudownym. W pewnym wieku nie ma potrzeby katowania się dietą, raczej ważna jest umiejętność dobrego ustawienia nawyków żywnościowych . Bo laską jak się nie było to i tak się nie będzie....&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Teraz delektujemy się jego znakomitym sosem do spaghetti, naleśniczkami, które się nie rwą i nie rozłażą (dalibóg, zawsze miałam z tym problemy), peklowanym i pieczonym mięsem indyczym czy pieczonym boczkiem, do dziś pamiętam jak fachowo nakłuwał i wstrzykiwał roztwór soli...Ciast zwykle nie piecze, ale zupki robi znakomite, wie ile czego dodawać. Do tego nie używa za dużo tłuszczu, zbiera go z zup, czego nigdy nie robiłam, nauczył mnie tego. Staramy się nie używać wieprzowiny. Robi sałatki z łososiem, owocami morza. Do tego to lubi. &lt;br /&gt;W dzisiejszej Polityce przeczytałam, jak gotowanie zmieniło małpy w ludzi. Jest to przewrotne twierdzenie, ale antropolog Richard Wrangham twierdzi, że ludzie są jedynym gatunkiem, który potrafi jeść wspólnie w spokoju nie wyrywając sobie żarcia. Rozbawił mnie też fragment, że wśród ludu Tiwi na wyspach koło Australii, pierwsze małżeństwa faceci zawierają z kobietami starszymi, niejednokrotnie w wieku menopauzalnym. I są szczęśliwi, że wreszcie ich kto ma nakarmić. Spłodzić dziecko mogą z kimś innym. A zdradą jest, gdy kobieta nakarmi innego a nie z kimś innym się prześpi. Widać coś w tym jest....:&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8020596937075240322-6601712091366564828?l=tychdwojepo50.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://tychdwojepo50.blogspot.com/feeds/6601712091366564828/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://tychdwojepo50.blogspot.com/2009/11/przez-zoadek.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8020596937075240322/posts/default/6601712091366564828'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8020596937075240322/posts/default/6601712091366564828'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://tychdwojepo50.blogspot.com/2009/11/przez-zoadek.html' title='przez żołądek......'/><author><name>overfifty</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06597977964691860918</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8020596937075240322.post-3752860537458631581</id><published>2009-11-24T05:16:00.001-08:00</published><updated>2009-11-24T05:16:51.131-08:00</updated><title type='text'>Zdjęcia...czy wklejać i jakie....</title><content type='html'>Dziś ciąg dalszy historii wirtualnych „podrywów”. Amorweb dość szybko zakończył żywot, pojawiły się pierwsze strony randkowe na portalach. Zaczęły być ogromną konkurencją, takie bazy danych pojawiły się na stronach Interii, Wirtualnej Polski a na końcu chyba w Onecie. Strona Onetu chyba uzyskała największy rozgłos, jako Sympatia jest do dziś ogromną bazą danych. Walorem tej strony jest olbrzymi zasięg i faktycznie zdeklasowała ona przeciwników ilością ludzi, którzy dziennie mogą ją obejrzeć. Co również jest jej absolutną wadą, ale o tym później..&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jako zjawisko marginalne pojawiła się e-randka, jakaś podstrona firmy, która zajmowała się …sprzedażą i wyposażaniem szpitali w sprzęt informatyczny i komputery. Ale o dziwo, z tejże e-randki udało mi się wyłowić całkiem ciekawych ludzi, jeszcze ciągle były to czasy, kiedy panowie absolutnie zdominowali strony randkowe. Funkcjonowały również kluby e-randki, dla mnie to było wręcz zadziwiające, bo to raczej była strona niszowa. &lt;br /&gt;Również w e-randce nie było możliwości wklejania zdjęć. I z tych czasów rekrutowały się dowcipy na temat poznawania się w sieci ludzi kompletnie do siebie nie pasujących, nie było możliwości weryfikacji na etapie poznawania się – właśnie z powodu braku zdjęć. Zresztą tak naprawdę w naszej obyczajowości trudno było na początku zdecydować się na umieszczenie zdjęcia, no bo jeszcze ktoś z pracy znajdzie….&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Umieszczanie zdjęcia na swojej stronie to pewna decyzja, która powoduje wystawienie się na widok publiczny i przyznanie się: tak , jestem samotny/a, poszukuję kogoś do towarzystwa, chcę kogoś poznać. W naszej obyczajowości nie jest to do końca akceptowane. Młodzież oglądająca zdjęcie nauczycielki – wręcz były programy, piętnujące to, że nie wypada….. Choć na zagranicznych stronach można było spotkać zdjęcia i nikt się tym nie przejmował, to u nas był to temat tabu. Długo się wahałam, czy zgodzić się na umieszczenie swojej fotki zdjęcia, spodziewając się nieprzychylnych reakcji. Ale w końcu stało się to kanonem, do dziś pisze się często, że  na  oferty bez zdjęcia nie odpowiadam.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Siłą – a zarazem słabością Sympatii była możliwość nieograniczonego przeglądania zdjęć. Z jednej strony morze ofert. Z drugiej jak na targu, „towar” leżał i cały czas był do wglądu. W końcu jest fotoshop i „kaszalota” zawsze można było przerobić się na „Barbie”. Umieszczało się zdjęcia siostry, swoje sprzed lat, co więcej sporo ludzi tek do tej pory robi a moderator wywalał jak umieści zdjęcie swojego psa. &lt;br /&gt;Jak dopięło się swego, zawsze można było wrócić do katalogu i szukanie zacząć od nowa. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W My Dwoje już nie każdy może ot tak sobie oglądać wszystkich. Zezwolenie na oglądanie zdjęcia uważam za dobre posunięcie. Wizerunek własny to dobro osobiste. Jeśli dana osoba pasuje, fakt, warto wiedzieć jak wygląda. Ale niekoniecznie wcześniej....&lt;br /&gt;  &lt;br /&gt;Przyznaję jednak, że będąc „czterdziechą” nigdy nie spotkałam się z nieprzyjemnymi incydentami i komentarzami pod adresem mojego wyglądu. Oczywiście nie zawsze znajomość była kontynuowana, zresztą to należy wkalkulować sobie w koszty. W końcu nie każdy musi się podobać wszystkim. Własna, dobrze pojęta samoocena pozwala na przyjmowanie takich porażek, że komuś się nie podoba wygląd, jako rzecz całkowicie normalną…….&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8020596937075240322-3752860537458631581?l=tychdwojepo50.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://tychdwojepo50.blogspot.com/feeds/3752860537458631581/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://tychdwojepo50.blogspot.com/2009/11/zdjeciaczy-wklejac-i-jakie.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8020596937075240322/posts/default/3752860537458631581'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8020596937075240322/posts/default/3752860537458631581'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://tychdwojepo50.blogspot.com/2009/11/zdjeciaczy-wklejac-i-jakie.html' title='Zdjęcia...czy wklejać i jakie....'/><author><name>overfifty</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06597977964691860918</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8020596937075240322.post-5671794140773711437</id><published>2009-11-22T13:49:00.000-08:00</published><updated>2009-11-24T03:44:16.305-08:00</updated><title type='text'>co by było gdyby....:)</title><content type='html'>Dziś robiliśmy z Jankiem rekonesans na mojej działce. Nie podoba mi się, ze w dywanie zbiera się na pięterku wilgoć. Bo w konstrukcji nie przewidziałam wietrzenia i kratek wentylacyjnych. No cóż, moja nieudolność...Właściwie to Jasiek zauważył....I przyszła znów do głowy uparta myśl, która czasem wraca, że naprawdę szkoda, że tak późno się poznaliśmy. Człowiek nie ma na to wpływu...Mam domek, który moglibyśmy budować wspólnie. tak on ma swój a ja swój....i całe mnóstwo kłopotów. No i pytanie - gdzie właściwie siedzieć.... &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Widzisz- mówiłam do niego....dom ten robiłam tylko dla siebie jednej i nie było nikogo sensownego aby mi powiedział, co mam zrobić z wieloma rzeczami. Właściwie wszędzie gdyby fachowcy byli pilnowani przez faceta, ale nie przez mojego eks, to pewnie wiele rzeczy też wyglądałoby inaczej. To był typ, który potrafił tylko mądrzyć się i obrażać, do tego brałam dyletantów i potrzebowałam czasem mądrej rady od kogoś, kto ma do tego serce........ Chciałam możliwie najtańszym kosztem urządzić chałupę, bo miała być tylko dla mnie i nie przypuszczałam, że rozwój spraw będzie inny - uśmiechnęłam się do Janka. Nie sądziłam, że los mi cię ześle....&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pogadaliśmy o instalacji do ogrzewania. Gdyby była w tym roku, pewnie Wigilia byłaby już w tym domu, ale niestety, nie da rady. Ale może wspólnie uda nam się wykombinować jakiś optymalny sposób, aby zrobić ogrzewanie w przyszłym roku?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bo tak już jest – ciągnęłam- gdybym ciebie znała wcześniej to pewnie byłoby zupełnie inaczej, wiele rzeczy by miało swoje miejsce. Na pewno lepiej spędziłabym czas z tobą niż podglądając korespondencję do babek, którą uprawiał mój eks i tracąc czas na węszenie śladów jego wiarołomstwa.... Znasz się na antykach, które tam, gdzie byłam są za bezcen i pewnie wiele rzeczy byśmy mogli kupić tam na pchlich targach, pięknych i za niezłe pieniądze. A ja jestem dyletantem w tej kwestii....Ty z kolei zadręczałeś się doprowadziłeś się do schlastanych nerwów i choroby walcząc z wiatrakami.....&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No cóż, raz, że zwykle Pan Bóg śmieje się z naszych planów a dwa....gdyby człowiek wiedział co go czeka..gdzie upadnie, z całą pewnością podłożyłby sobie w stosowne miejsce poduszkę....&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8020596937075240322-5671794140773711437?l=tychdwojepo50.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://tychdwojepo50.blogspot.com/feeds/5671794140773711437/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://tychdwojepo50.blogspot.com/2009/11/co-by-byo-gdyby.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8020596937075240322/posts/default/5671794140773711437'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8020596937075240322/posts/default/5671794140773711437'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://tychdwojepo50.blogspot.com/2009/11/co-by-byo-gdyby.html' title='co by było gdyby....:)'/><author><name>overfifty</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06597977964691860918</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8020596937075240322.post-4743950967684804709</id><published>2009-11-15T13:45:00.000-08:00</published><updated>2009-11-24T03:50:37.379-08:00</updated><title type='text'>wspomnienia o zakochaniach  wirtualnych</title><content type='html'>Trudno mi teraz pisać o urokach poznawania panów przez portale, bo od prawie dwóch lat jestem w związku i nie zamierzam nic z tym robić. Oboje z Jankiem odnaleźliśmy siebie, w ogóle trudno byłoby teraz pisać na temat jak jest nam dobrze, aby nie zatrącało to o banał. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale szukałam kiedyś. I to długo. Pierwszym portalem, na którym złożyłam ofertę był Amorweb. To było w czasach, kiedy nie było „dzieci neostrady”, co według mnie jest synonimem buractwa i braku etykiety sieciowej. Do internetu mieli dostęp jedynie ludzie pracujący w branży informatycznej, naukowcy i pokrewni. Internet się ściągało za pomocą tepsy. Uczyłam się sama internetu, płacąc czasem bajońskie rachunki. Ale warto było...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Amorweb – teraz pod tą nazwą kryje się coś całkiem innego – był poznańską firmą, właściwie to była zwykła baza danych. Nie wiem, czy admin ingerował czy nie w wypowiedzi, ale faktem jest, że anonse były zwykle bardzo kulturalne. Babek w moim wieku było naprawdę niewiele, miałam wówczas po 40, więc każda miała wzięcie. Facetów było wielokrotnie więcej. Oczywiście całkiem inaczej wyglądało to zapewne w wieku młodszym a całkiem inaczej w starszym. Czterdziecha już była raczej uważana za starszą. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie było zdjęć, pojawiły się pierwsze skanery i oczywiście nie umieszczało się zdjęć na stronie Amorweba, więc nie wiadomo było na kogo się trafi. Ale potem zwykle się wysyłało zeskanowane zdjęcie mailem. Był to piękny okres, gdy rozwijała się znakomita korespondencja mailowa. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pierwszy facet, którego poznałam  w sieci to był chyba informatyk z Niemiec. Ale Polak z pochodzenia. Pisaliśmy do siebie miłe listy, jednak sprawa zdechła z powodu braku motywacji. On chyba rzadko bywał w Polsce. Ale potem udało mi się poznać kilku panów ,z którymi bardzo długo utrzymywałam kontakty towarzysko- przyjacielskie. Do tego wykształciłam w sobie umiejętność pisania maili, mogłam ich pisać dowolną ilość. Kryterium stało się dla mnie poznanie faceta z gigantycznym polotem, który potrafi pisać znakomite listy. Wtedy poznałam W. i absolutnie powalił mnie swoimi listami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To było takie małe formy literackie, pamiętam jak siedziałam po Wigilii przeczytałam opis jak jedzie ośnieżoną drogą w Krakowie, gdzie mieszkał , ślizgając się jedną oponą po szosie, pisał też pięknie o prószącym śniegu, czerwono- zielonych dekoracjach, swojej samotności i tęsknocie. Nie, nie za mną, przecież jeszcze się nie znaliśmy, ogólnie zakochałam się w jego listach.To było coś nowego - zauroczenie wirtualne, w obrazie kogoś, kogo się nie zna....&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pisaliśmy długo, gdzieś w styczniu się poznaliśmy. Porywający chłopak...ale nie do życia. Czasem Jankowi o nim wspominam. Jako o czymś całkowicie odrealnionym. O tym, jak łatwo się zakochać wirtualnie, tylko nie ma to żadnego związku z rzeczywistością. Ale co by nie powiedzieć, miło wspominam Amorweb.....to był na tamte czasy niezły portal....&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8020596937075240322-4743950967684804709?l=tychdwojepo50.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://tychdwojepo50.blogspot.com/feeds/4743950967684804709/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://tychdwojepo50.blogspot.com/2009/11/wspomnienia-o-zakochaniach-wirtualnych.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8020596937075240322/posts/default/4743950967684804709'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8020596937075240322/posts/default/4743950967684804709'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://tychdwojepo50.blogspot.com/2009/11/wspomnienia-o-zakochaniach-wirtualnych.html' title='wspomnienia o zakochaniach  wirtualnych'/><author><name>overfifty</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06597977964691860918</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8020596937075240322.post-5644713847354180278</id><published>2009-11-12T06:05:00.001-08:00</published><updated>2009-11-24T03:54:28.869-08:00</updated><title type='text'>stary mąż.....</title><content type='html'>Tak sobie dziś myślałam na temat życia we dwoje i różnicy wieku. Do tych rozważań skłonił mnie artykuł w Polityce, który przeczytałam a dotyczył Andrzeja Łapickiego i jego nowej młodej żony. Zdjęcia do artykułu były dość optymistyczne, znany aktor w parku, w dość sportowej kurteczce z małżonką Kamilą, wyglądającą jak jego wnuczka, taka trochę rozbrykana. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sądzę, że chcą dołączyć do celebrities, może trochę jak i Jan Nowicki, zrobić sobie odrobinę reklamy, no i zarobić. Przyznam, że mnie to nie zaszokowało, bo zwykle prawdopodobieństwo, że facet leciwy znajdzie sobie młodą dziewczynę jest zwykle większe niż odwrotnie. Ale ta ich różnica wieku jest jednak dla mnie szokująca.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ogólnie aura nienajlepsza, psy nie chciały dobrowolnie spacerować tylko siku i z powrotem a jamniora trzeba było w ogóle wynosić siłą. Gadaliśmy z Jankiem, jak w taką pogodę w ogóle ma się siłę łazić....I zadaję sobie pytanie, czy w ogóle w wieku Łapickiego da się podrywać z marszu, jeśli my, o 25 lat młodsi nie zawsze mamy speeda:) Pomimo tego, że Łapicki deklaruje się, że oszukał starość to zwyczajnie nie wierzę, że wstaje jak skowronek. Po prostu w pewnym wieku zwyczajnie organizm wysiada i można tylko pobożne życzenia brać za rzeczywistość. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mam ojca lat 84, bardzo żywotny człowiek Ma drugą żonę o 16 lat młodszą, ale jednak jest to już szacowna pani po 60. Znosi cierpliwie jego dolegliwości, nie ma on ich zbytnio dużo, ale często się przeziębia, ma jakieś kłopoty z ciśnieniem, i innymi sprawami, które przytrafiają się panom w starszym wieku. Ona chyba nawet ma więcej dolegliwości. Razem latają na badania, spisują sobie w specjalnych zeszycikach. Jestem szczęśliwa, że mają siebie, wielu ojców moich koleżanek, gdy owdowiało, szybko w samotności zeszli z tego świata. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Poza tym jest sporo takich par, Znany związek Celine Dijon ze swoim managerem, tak było i z Pavarottim, są kobiety, które potrzebują ojców, takie preferencje widać mają. Ale zaraz potrzebować dziadków?&lt;br /&gt;Ale ciekawi mnie jak tacy ludzie naprawdę żyją? w sumie razem nawet niekoniecznie musi chodzić o seks. Różni ludzie mają różne potrzeby i możliwości. Ostatnio nawet modne bywa życie z wyrzeczeniem się seksu w ogóle. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale jak wyglądać może ich życie towarzyskie? W końcu ta dziewczyna chyba ma jakichś znajomych rówieśników i myślę, że jej obecność z facetem w wieku jej dziadka na spotkaniach budziłaby zapewne uczucia mieszane w towarzystwie równolatków. I odwrotnie, ich spotkania z jego znajomymi, zapewne już przygłuchymi i nie oszukujmy się – lekko demencyjnymi, czy to na pewno jest atrakcja dla młodej babki? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z tego artykułu wynika, że żona Łapickiego jest osobą pracowitą i wstaje, aby pracować już o 5 rano. Tak naprawdę nie bardzo z niego wynika, co ich właściwie łączy. Brak jej opinii i głosu w tym artykule wydaje się przychylać do mojej opinii, że facet na starość sprawił sobie przyjemność i zabaweczkę. Nie posądzam jej o cynizm i wyrachowanie, ale fakt, że już nie musi martwić się o spłacanie kredytu na mieszkanie i ma przyszłość zapewnioną, jest już jakąś ogromną wartością. Czy będzie się to przedkładało na opiekę nad nim, gdy zaniemoże, czas pokaże.&lt;br /&gt;I tak się zastanawiam…Janek starszy jest ode mnie o kilka lat. Niewiele. Ale nadajemy na tych samych falach, choć i wiele nas różni. Mamy te same skróty myślowe i hasła. Podobne odczucia z czasów młodości. Myślę, że gdyby moja dwudziestokilkuletnia córka przyprowadziłaby mi zięcia w wieku mojego ojca, z całą pewnością zastanawiałabym się, co za tym się kryje…..&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8020596937075240322-5644713847354180278?l=tychdwojepo50.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://tychdwojepo50.blogspot.com/feeds/5644713847354180278/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://tychdwojepo50.blogspot.com/2009/11/stary-maz.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8020596937075240322/posts/default/5644713847354180278'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8020596937075240322/posts/default/5644713847354180278'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://tychdwojepo50.blogspot.com/2009/11/stary-maz.html' title='stary mąż.....'/><author><name>overfifty</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06597977964691860918</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8020596937075240322.post-4630729249113163047</id><published>2009-11-11T00:22:00.001-08:00</published><updated>2009-11-24T04:04:35.301-08:00</updated><title type='text'>jaks się poznawaliśmy - z przeszłości....</title><content type='html'>Spotykamy się. Jesteśmy w kontakcie. Ciągle. Gadamy. O wszystkim i niczym. O szantach, Ostendzie, kurzych skrzydełkach zapiekanych, które będą na obiad w niedzielę.....&lt;br /&gt;Dziś robiliśmy smażonego pstrąga i surówkę z kapusty. Piliśmy białe wino i było świetnie. Ale ja i tak ciągle się obawiam. Że coś wykryję, jakiś defekt, nieodwracalny. Coś, co mnie powali. Załamie.&lt;br /&gt;Pytanie tylko, czy to jakaś obsesja czy intuicja. Ale niestety na tym etapie nie jestem w stanie na to pytanie odpowiedzieć.......&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;....No czym to wszystko polega...na przykład dobre zdjęcie? Ja wiem, czego się spodziewam, co powinno wyjść. I zawsze wychodzi, niezależnie od tego, jak kiepskim aparatem dysponuję...ja je widzę zanim zrobię. To nie kwestia ceny aparatu, ale tego, że trzeba to widzieć....co się chce, aby na zdjęciu było. Światło. Wstrzymać oddech.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;......powiedział mi wtedy, że jestem z jego bajki i jest to wielki komplement. Całe życie spotykał osoby z całkiem innego świata, materialistów, którzy chcieli „zostawić coś po sobie dla potomnych", mieszkania, majątki, które jednak nie dały im szczęścia.....&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;........Powiedział mi, że gdy zechcę go zostawić, po prostu mam powiedzieć o tym - dobra, ja już idę dalej. Nie chciałam wtedy ale i nie chcę tego teraz. &lt;br /&gt;Czy w ogóle tego chcemy? Czasem tak, trzeba to dopuścić i pozwolić odejść. Bez obrzucania błotem....&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;......Nasze marzenie się spełniło....powiedział wówczas, że chciałby ze mną  popłynąć. Patrzeć na księżyc, płynąc leniwie, nie obserwując wskazań gps i orientować się, czy nie wpakujemy się na skały, bijąc rekordy na trasie. Ech, niestety sprawdziło się.....choć sztorm nas dopadł, było pięknie....&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;.....Urzekło mnie podejście do samochodu....- trochę ci stuka układ kierowniczy. Co się dziwisz, 9 lat swoje robi. Stuka i trzeba to przejrzeć. Będę miał czas, pomogę ci, zawiozę samochód do warsztatu i poczekam aż zrobią. nareszcie.....przestanę być oszukiwana w warsztatach, jak każda baba, którą mechanicy mają za nic.....&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A dziś, czasem się kłócimy, dyskutując do upadłego. Zwykle jednak - a zwłaszcza teraz, po prawie dwóch latach , potrafimy powiedzieć "stop" i wszystko obrócić w śmiech. I to jest naprawdę cudowne....&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8020596937075240322-4630729249113163047?l=tychdwojepo50.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://tychdwojepo50.blogspot.com/feeds/4630729249113163047/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://tychdwojepo50.blogspot.com/2009/11/jaks-sie-poznawalismy-z-przeszosci.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8020596937075240322/posts/default/4630729249113163047'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8020596937075240322/posts/default/4630729249113163047'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://tychdwojepo50.blogspot.com/2009/11/jaks-sie-poznawalismy-z-przeszosci.html' title='jaks się poznawaliśmy - z przeszłości....'/><author><name>overfifty</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06597977964691860918</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8020596937075240322.post-1291209739793138607</id><published>2009-11-09T00:20:00.001-08:00</published><updated>2009-11-24T04:08:44.766-08:00</updated><title type='text'>żywot nomadów....</title><content type='html'>W naszej historii ogromną rolę odgrywa podróżowanie. I to wcale nie takie, które wiąże się z przygodami. Prowadzimy życie nomadów, poruszając się pomiędzy trzema domami. &lt;br /&gt;W pewnym wieku zwykle zanika problem mieszkaniowy. Dzieci wychodzą z domu...zostajemy sami i przestajemy się dręczyć czymś, co zatruwało wiele lat życia w socjalizmie realnym....kiedy własne M....&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie przypuszczałam, że kiedykolwiek będzie mnie stać zapewnić córce mieszkanie, więc aby mieć jakąś perspektywę na spokój po przejściu na emeryturę, zaczęłam sobie budować a właściwie przebudowywać dom, chałupkę wiejską jakieś 40 km od Warszawy. Nie miałam pojęcia, że pojawi się ktoś taki w moim życiu jak Janek. Raczej spodziewałam się samotnego trybu życia, przy względnej swobodzie, możliwości zapraszania przyjaciół do mojego domu, kilku psów oraz ciszy i przyrody wokół....&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Okazało się, że Janek ma swój domek niedaleko, jakieś 10 km od mojego. To z jednej strony było cudowne, póki zimno, mogłam przebywać u niego i tylko wpadać na ranczo i coś tam robić. Okazało się potem, że miałam już zdecydowanie za mało czasu na wizyty u siebie. W tym czasie roboty szły pełną parą, schody, tynki i wykańczanie strychu, wilgoć, pył..... Z drugiej strony poczuwałam się również angażować się na jego działce. I okazuje się, że tak naprawdę weekendy stały się wyścigiem z czasem, którą działkę i dom uda się bardziej zaniedbać.....Nagle stałam się rezydentką trzech mieszkań i dwóch działek.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mój ojciec, który po śmierci mamy ożenił się ponownie po kilku latach, ma też podobny problem. Ma mieszkanie w Warszawie, jego żona domek na wsi. Oni oboje są emerytami, więc sprawa jest prosta, pół roku mieszkają u niej, gdy jest ciepło, w zimnej porze roku siedzą w Warszawie, przy okazji wynajmując pokój dziewczynom z miejscowości jego żony i jakoś się dogadują. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;My, ze względu na to, że pracujemy, nie bardzo możemy jednoznacznie się zdeklarować, co do miejsca zamieszkania. Dojazd od Janka do mojej firmy zajmowałby mi zbyt wiele czasu, on z kolei ma pracę na miejscu, co jest naprawdę wielkim bonusem, bo dochodzi do niej 10 minut na piechotę. Tak czy owak nie ma prostych rozwiązań na dzień dzisiejszy. Wiec jak nomadowie wleczemy każdy weekend torby albo w jedną albo w drugą stronę…..&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Teraz jest zimno, trochę za zimno na moją działkę. Siedzimy więc, jak uda się, w moim warszawskim mieszkaniu, Janek delektuje się, że nie musi palić w piecu. Jesień na działce jest czasem dołująca, w środku dnia już noc.... W środę tak czy owak znów jazda na rekonesans, jak wygląda teren. Bo po prostu nie umiemy już prowadzić osiadłego życia….&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8020596937075240322-1291209739793138607?l=tychdwojepo50.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://tychdwojepo50.blogspot.com/feeds/1291209739793138607/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://tychdwojepo50.blogspot.com/2009/11/zywot-nomadow.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8020596937075240322/posts/default/1291209739793138607'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8020596937075240322/posts/default/1291209739793138607'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://tychdwojepo50.blogspot.com/2009/11/zywot-nomadow.html' title='żywot nomadów....'/><author><name>overfifty</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06597977964691860918</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8020596937075240322.post-7455259858605979155</id><published>2009-11-06T10:16:00.001-08:00</published><updated>2009-11-06T10:16:38.529-08:00</updated><title type='text'>z przeszłości......</title><content type='html'>W moim drugim blogu pisałam swego czasu na temat ludzi, których poznawałam na innych portalach. Zanim poznałam Janka, próbowałam sił w różnych miejscach. Portali było dostatek. I prezentowały się na nich różne kwiatki. &lt;br /&gt;W listopadzie roku 2007 a więc kilka miesięcy przed poznaniem Janka tak pisałam o pewnym facecie ; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ustaliłam też z sobą samą, że pobuszuję w sieci w celu znalezienia faceta. Robię to z jednej strony dla draki a z drugiej robię ankietę marketingową. Chcę znać własną pozycję „na rynku” i stworzyć jakiś profil oczekiwań, czego można się spodziewać. O co ludziom w zasadzie chodzi i czemu są sami. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pisałam wczoraj w pracy, w międzyczasie listy do pewnego jegomościa, chyba całkiem miłego faceta, w moim wieku, trochę misiowatego. Nie jest on co prawda erotomanem gawędziarzem, to jest raczej domena młodych pistoletów około 30, gnębiących babki w moim wieku. Jest za to wirtualnym spamerem. To już drugi taki przypadek mi znany.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A więc zjawisko się upowszechnia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Misiek przesłał mi całe mnóstwo swoich zdjęć. Wczoraj dostałam chyba z 5 listów od niego z całą porcją fotek w różnych konfiguracjach. Łazi po górach, więc fotki były głownie z gór w kraciastych koszulach i majtkach na trzy czwarte. Za chwilę przesłał mi kilka mp3 a pod koniec dnia dostałam jakiś filmik, który zresztą widziałam gdzieś w sieci sto lat temu. On również dostał moje zdjęcia, ale ja takie rzeczy robię dość powściągliwie. Wieczorem dosłałam mu kilka fotek z żagli, domku, psów i takie inne. Ale nie wiem, czy z tej mąki będzie chleb. Jemu chyba chodziło raczej o autoprezentację i zaspokojenie narcystycznych potrzeb admiracji. Fakt, miły był, ale tak naprawdę podał niewiele, praktycznie zero informacji. Zobaczymy, co będzie dalej. O postępach będę informować na bieżąco.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W ogóle nie rozumiem takich spamerów o co im w zasadzie chodzi. Żeby wywołać uśmiech na czyjejś twarzy, trzeba znać poczucie humoru delikwenta a to wymaga jednak bliższego poznania i raczej osobistego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ja bardzo rzadko przesyłam ludziom duże pliki, z reguły mp3 przesyłam w wyjątkowych wypadkach. A już przesyłanie filmów budzi moją prawdziwą irytację. Niby teraz nie ma problemów z pocztą, skrzynki są duże, ale i tak ściągam potem jakiś shit, który średnio mi pasuje. Słanie takich rzeczy na dzień dobry może tylko wkurzać. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pisanie w ogóle nie jest mocną stroną facetów. Rzadko dostaję więcej niż jeden, pierwszy list z sensem. Pewnie kopiują go z jakiegoś poradnika. A drugi to już zazwyczaj totalna kaszana, facet nie ma zwykle nic do powiedzenia. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mnie, na logikę się wydaje, że gdy ludzie zawierają znajomość w sieci to chyba powinno ich wiele interesować. Często spotykam się z tekstem typu - jeśli coś chcesz wiedzieć to śmiało pytaj, odpowiem na wszystkie pytania. Gdybym spytała tak na serio co było przyczyną rozwodu z żoną, czy często się kłóciłeś z nią przedtem, dlaczego odeszła, jaki nałóg sobą prezentujesz, czy umiesz się pogodzić z tym, że jej nie ma i jesteś gotowy rozpocząć nowe życie bez wleczenia smrodu przeszłości i czy wybaczyłeś jej, że od ciebie odeszła - to zapewne jedne z drugim by się obraził. Ale miałoby to jakiś sens.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kiedyś facet mnie zapytał, czy palę i czy modlę się często. Zaskoczyło mnie to, może miał palącą dewotkę za towarzyszkę? Ale odpowiedziałam uczciwie. Nie nadawaliśmy na tych samych falach pomimo mojej raczej umiarkowanej skłonności do picia i braku skłonności do codziennego modlenia się.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kiedyś, gdy sieć raczkowała, zwykle ludzie szybko dążyli do spotkania się w świecie realnym. Bo w ten sposób można było wyeliminować pomyłki. Przyznam, że nigdy nie doznałam afrontu przy takiej konfrontacji, choć czasem zdarzało się, że tylko pogadaliśmy sobie i więcej się nie widzieliśmy. W końcu nie każdy musi się podobać wszystkim....&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Teraz często rozciąga się w czasie jakaś długaśna korespondencja. Albo też zaprasza się do łóżka i to natychmiast, prosi zaraz o telefon, albo też jest ględzenie, ptaszki, robaczki, obrazki Anny Geddes (nie znosze tych tłustych niemowlaków na kwiatuszkach i w koszyczkach), krótkie filmy jak ze „śmiechu warte" albo jak to zabili go i uciekł. Oraz często teksty pouczające...Nie wiem, czemu to ma służyć, takie hodowanie bytu wirtualnego. Strach przed spotkaniem? Brak odwagi aby napisać ładnie odmowę? Chyba lepiej „raz kozie śmierć"- przynajmniej według mnie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oczywiście znajomość z misiaczkiem nie wypaliła, czego można było się spodziewać.....&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8020596937075240322-7455259858605979155?l=tychdwojepo50.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://tychdwojepo50.blogspot.com/feeds/7455259858605979155/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://tychdwojepo50.blogspot.com/2009/11/z-przeszosci.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8020596937075240322/posts/default/7455259858605979155'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8020596937075240322/posts/default/7455259858605979155'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://tychdwojepo50.blogspot.com/2009/11/z-przeszosci.html' title='z przeszłości......'/><author><name>overfifty</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06597977964691860918</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8020596937075240322.post-8422834926029508835</id><published>2009-11-05T01:21:00.000-08:00</published><updated>2009-11-05T01:21:40.128-08:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>&lt;meta content="text/html; charset=utf-8" http-equiv="Content-Type"&gt;&lt;/meta&gt;&lt;meta content="Word.Document" name="ProgId"&gt;&lt;/meta&gt;&lt;meta content="Microsoft Word 11" name="Generator"&gt;&lt;/meta&gt;&lt;meta content="Microsoft Word 11" name="Originator"&gt;&lt;/meta&gt;&lt;link href="file:///C:%5CDOCUME%7E1%5CKATARZ%7E1%5CUSTAWI%7E1%5CTemp%5Cmsohtml1%5C01%5Cclip_filelist.xml" rel="File-List"&gt;&lt;/link&gt;&lt;style&gt;&lt;!-- /* Style Definitions */ p.MsoNormal, li.MsoNormal, div.MsoNormal	{mso-style-parent:"";	margin:0cm;	margin-bottom:.0001pt;	mso-pagination:widow-orphan;	font-size:12.0pt;	font-family:"Times New Roman";	mso-fareast-font-family:"Times New Roman";}@page Section1	{size:595.3pt 841.9pt;	margin:70.85pt 70.85pt 70.85pt 70.85pt;	mso-header-margin:35.4pt;	mso-footer-margin:35.4pt;	mso-paper-source:0;}div.Section1	{page:Section1;}--&gt;&lt;/style&gt;  &lt;br /&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;Miałam pisać o żeglarstwie…..otóż kilka lat temu miałam szczęście, że poznałam, też zresztą przez sieć kapitana związanego z żeglarstwem morskim. Choć nie zaiskrzyło, zaprzyjaźniliśmy się i trwa to do dziś……mam przyjemność pływać jako załoga na jego jachcie…..Nigdy nie przypuszczałam, że kiedykolwiek w życiu popłynę po Atlantyku czy zawinę do fiordów. A jednak się udało. &lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;Żeglarstwo poznałam na studiach, w trakcie wakacji zwykle wyjeżdżałam na rejsy studenckie z Almaturem, wracałam i jechałam na następny obóz. Wtedy to było całkiem dostępne finansowo. &lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;Gdy założyłam rodzinę, moja przygoda z żeglarstwem się skończyła na wiele lat. Dziecko, obowiązki i mąż, który miał całkiem inne zainteresowania. Nie bardzo jak miałam wrócić do pływania, przez 20 lat nie miałam w ogóle kontaktu z wodą, choć tęsknie spoglądałam na białe żagle na Zalewie czy na Mazurach. Zwyczajnie zapomniałam, pochłonięta codziennością życia rodzinnego….&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;Człowiek, któremu nagle wali się życie, próbuje czasem powrócić do swoich zainteresowań. A przynajmniej powinien. To jest naprawdę zdrowe. Moje znajome wdowy, może w mniejszym stopniu rozwódki, często koncentrują się na kontynuowaniu życia rodzinnego w niezmienionej formie. Nadmiar energii, który im zostaje po odejściu męża, zmieniają na szczególny rodzaj opieki nad dziećmi czy wnukami, czasem też nad rodzicami, który często zamienia się w uzależnienie i poczucie misji dziejowej….. a de facto jest brakiem alternatywy, co ze sobą zrobić….Czasem popadają w choroby, aby nie dopuścić do rozluźnienia kontaktów z dorastającymi dziećmi. Znane mi są przypadki owdowiałych kobiet, które wpędzając dorosłe córki w permanentne poczucie winy, gdyż uważały, że należy im się opieka non stop, doprowadzały je do staropanieństwa. &lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;W roku 2002 spotkałam na swojej drodze kogoś, kto miał własną łódkę. Wspólnie ją wyremontowaliśmy i pływaliśmy latem razem przez wiele lat. Takie szuwarowe żeglowanie w istocie rzeczy bardzo przyjemne….. Odświeżyłam znów znajomość Mazur i zaraziłam się żaglami ponownie. Patrzyłam z podziwem na pary, często ludzi starszych, którzy wspólnie zaliczali kolejne jeziora, pichcili i wspólnie delektowali się zachodami słońca….. &lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;To jest blog o mnie i Janku, więc pominę milczeniem perturbacje związane z osobą mojego pierwszego instruktora żeglarskiego po latach. Dość, że pozostajemy w wielkiej przyjaźni. Mam wiele ciepłych wspomnień a coroczny wyjazd na Mazury staje się dla mnie wręcz niezbędny jak powietrze. Tyle, że teraz już nie pływam z nim….&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;Od kilku lat z poznanym kapitanem pływam na jego jachcie po morzu. Nie, nie jestem odważnym wilkiem morskim. Źle znoszę sztormy, choć dość szybko się potem dźwigam. Uważam, że pływanie bardzo odmładza, daje możliwość poznania świetnych ludzi, którzy nie są rozmamłani fizycznie i mentalnie. &lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;W tym roku popłynęłam po raz pierwszy na rejs wspólnie z Jankiem. To była prawdziwa szkoła przetrwania. Kiedyś Janek powiedział, że często na rejsach ludzie do tego stopnia się nienawidzą i tak ich łamią trudy żeglowania, że po zejściu na ląd nie chcą się znów widzieć. Byłam pewna wyników tego testu, że będzie dobrze w naszym przypadku. Poszedł chyba nienajgorzej. Do dziś dnia mam jako tapetę ustawione zdjęcie Janka w sztormiaku, nieogolonego i smaganego wiatrem. Może Bóg da popłynąć razem w przyszłym roku?&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;A tutaj załączę widoczek naszego jachtu ( to ten niebieski) w Kopenhadze, do której w tym roku zawinęliśmy….&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_DRqiRAsR1LM/SvKZCotBTuI/AAAAAAAAAHY/4nVR-0AknBQ/s1600-h/Kopenhaga+nasz+jacht+w+porcie.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://4.bp.blogspot.com/_DRqiRAsR1LM/SvKZCotBTuI/AAAAAAAAAHY/4nVR-0AknBQ/s320/Kopenhaga+nasz+jacht+w+porcie.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8020596937075240322-8422834926029508835?l=tychdwojepo50.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://tychdwojepo50.blogspot.com/feeds/8422834926029508835/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://tychdwojepo50.blogspot.com/2009/11/miaam-pisac-o-zeglarstwie.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8020596937075240322/posts/default/8422834926029508835'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8020596937075240322/posts/default/8422834926029508835'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://tychdwojepo50.blogspot.com/2009/11/miaam-pisac-o-zeglarstwie.html' title=''/><author><name>overfifty</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06597977964691860918</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_DRqiRAsR1LM/SvKZCotBTuI/AAAAAAAAAHY/4nVR-0AknBQ/s72-c/Kopenhaga+nasz+jacht+w+porcie.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8020596937075240322.post-4814896553038167830</id><published>2009-11-04T02:36:00.001-08:00</published><updated>2009-11-04T02:36:44.799-08:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>W mojej firmie istnieje już cały klan wdów, liczący cztery babki w różnym wieku. Życie ich mężom odebrała choroba. Zwykle nowotwór. Były to zwykle kochające się małżeństwa. Teraz wszystkie wyrażają pogląd, że właściwie to ich życie się już skończyło. Że nie chcą już więcej próbować. Czasem ich namawiam, aby jednak pomyślały sobie, że ich życie jeszcze trwa. I może je spotkać radość z życia i nowe, przyjemne sytuacje…..Dedykuję im tego bloga, może kiedyś do niego dotrą….&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zwyczaj spalania na stosie wdów w Indiach według mnie był barbarzyństwem. Los skazuje czasem człowieka na takie sytuacje, że umiera osoba najbliższa. Czy to jest sprawiedliwe? Czy to tak ma być, że nadchodzi TEN dzień a potem już tylko pozostaje pustka….Co dalej robić z życiem?&lt;br /&gt;Po śmierci męża zastanawiałam się, jak będzie wyglądało moje dalsze życie. Miałam dość niezłą sytuację, jakkolwiek pracowałam w firmie, która dość marnie płaciła, byłam posiadaczką własnego M. Miałam w domu zbuntowaną nastolatkę.&lt;br /&gt;Jakiś czas człowiek żyje jak w transie. Wiadomo, że istnieje szereg etapów radzenia sobie ze stratą, wypieranie się jej a na końcu pogodzenie się. Myślę, że najlepiej będzie, aby tutaj nie rozważać stanu, kiedy nie wyobrażałam sobie, że mogłabym nie pójść na cmentarz. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nadszedł dzień, kiedy uznałam, że muszę żyć dalej. i podjąć decyzję, co z życiem zrobić. &lt;br /&gt;Taka sytuacja bardzo przewartościowuje stosunki w rodzinie, ze znajomymi. Początkowe gesty współczucia  zaczynają męczyć. Pomyślałam też, czy mam być skazana na zajmowanie się a ściśle mówiąc, zadręczanie 17 letniej córki? To trochę trudny był temat, z jednej strony ona potrzebowała mojej opieki, gdy zostałyśmy same, ja zaś potrzebowałam jej. Ale ona powoli odcinała już pępowinę. Nie mogłam w wiele jej spraw ingerować. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zastanawiałam się też, czy powinnam uczestniczyć jakby ściślej w życiu mojej rodziny. Miałam brata i ojca. Mama zmarła dość szybko po śmierci mojego męża. Nie szczędzono mi tam wyrazów współczucia i byli dla mnie wsparciem. Ale czy energiczna osoba taka jak ja musi grzać się przy cudzym ognisku przez resztę życia? Mnie to znudziło się dość szybko. Współczucie nie jest dobrym lepiszczem w zakresie relacji międzyludzkich i po jakimś czasie bywa męczące dla obu stron.&lt;br /&gt;Uświadomiłam sobie, że będę balastem, taką ciotką-dewotką, której się żałuje, że jej się w życiu „tak ułożyło” i której niewiele w życiu pozostaje. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Próbowałam szukać ukojenia w Kościele, bytność i spokój dawały nadzieję. Na jakiś czas to wystarczyło. Potem pojawiło się pytanie, co właściwie wdowa ma ze sobą zrobić, Kościół niestety ma dobrej recepty. Właściwie to powinna pozostać sama, rozpamiętywać dobre chwile, żyć wspomnieniami. Wchodzenie w nowe związki po 40 według nauki Kościoła jest nierealne. Nie zawsze udaje się poznać wdowca i szybko zawrzeć ponownie ślub kościelny, co według Kościoła byłoby ideałem. Statystyki są nieubłagane, prawdopodobieństwo takiego układu nie jest zbyt wielkie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ponad rok trwała żałoba. A potem postanowiłam coś z tym zrobić. Sukces osiągnęłam po 9 latach…..&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Postanowiłam coś z tym zrobić...... &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Postanowiłam tak prowadzić tego bloga aby pierwsza część to były retrospekcje z tego co „przed” a w drugiej części, trochę o relacjach z moim szczęściem. O nas i naszym docieraniu się i naszej codzienności……Wiele o nas można przeczytać na stronach MyDwoje. Mamy nawet nagranie. Nasza przygoda życiowa ciągle trwa.. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nasze hobby&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W wieku 50+ ludzie, którzy zdecydowali się być ze sobą muszą mieć jakieś hobby. Swój własny świat. My jesteśmy oboje samodzielni i mamy bagaż własnego życia do targania. I obiecujemy sobie, że nie będziemy obciążać się wzajemnie…. Nie wyobrażam sobie abym miała wisieć na moim przyjacielu i go dręczyć. Zależeć od niego i od jego punktu widzenia. Ale warto mieć coś wspólnego. My mamy kwiatki i psy…..&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dziś Janek pojechał na moje rancho. Mieszka dość niedaleko a i warto było, aby wpadł. Bo mróz mógłby załatwić roślinki na parapetach To cudownie, że mogę liczyć na niego, że tam zajrzy. Bardzo lubimy oboje hodowanie roślin doniczkowych. Co prawda zwykle ich jest za dużo i u niego i u mnie..... Mam manię prześladowczą hodowania wszystkiego, co wyrośnie. Nawet hoduję daktyle z pestek. Wstawiam to do mojej pracowni w firmie, do domu i teraz na działkę. Mój dom w Warszawie przypomina małpi gaj.&lt;br /&gt;U niego podobnie, choć jak to facet, czasem zapomina o podlewaniu. &lt;br /&gt;Mamy również wspólnie 4 psy, w tym dwa jamniki, jeden duży wielkości owczarka a drugi kudłacz. Ja psy rozpuszczam, nie słuchają się mnie w ogóle. Przy nim stają na baczność. Starszy jamnik jest absolutnie do Janka podobny. Razem lubią sobie pokimać. Potrafi przy nim zatańczyć. W ogóle wspólne polegiwanie jest rytuałem. &lt;br /&gt;Naszym ogromnym hobby jest żeglowanie. O tym następnym razem……&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8020596937075240322-4814896553038167830?l=tychdwojepo50.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://tychdwojepo50.blogspot.com/feeds/4814896553038167830/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://tychdwojepo50.blogspot.com/2009/11/w-mojej-firmie-istnieje-juz-cay-klan.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8020596937075240322/posts/default/4814896553038167830'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8020596937075240322/posts/default/4814896553038167830'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://tychdwojepo50.blogspot.com/2009/11/w-mojej-firmie-istnieje-juz-cay-klan.html' title=''/><author><name>overfifty</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06597977964691860918</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry></feed>
