Rozmawialiśmy w pracy o definitywnym końcu świąt. U mnie się skończyły, gdy młodzi opuścili moje progi. Dwa ostatnie dramatyczne dni z ropną anginą Młodej, wizytami u członków mojej rodziny, których chyba podnieca cudzoziemski kandydat na mojego zięcia, wczorajszy rajzenfiber obojga przy wyjeździe do Brukseli już poza mną i wreszcie dzisiaj wolne.
Definitywny koniec świąt wiąże się z refleksjami jak bardzo uciążliwa potrafi być rodzina i celebrowanie świąt i jak to dobrze, że istnieje koniec tych imprez. Praca staje się znów przyjemnością. Odpisywanie klientom staje się bardziej fascynujące niż robienie kolejnego ciasta i sałatki. Ten koniec roku miałam wyjątkowo obfity w życie rodzinne i towarzyskie.
A może jestem już stara i lubię święty spokój? Więc wolę facetów nudnych?????
Pomyślałam o moim kandydacie na zięcia. To uporządkowany chłopak. Pewnie część ludzi mogłaby go uważać za nudnego.....
Mając lat nie przymierzając 50 z pewnym kawałkiem uważam, że faceci tak zwani rozrywkowi zwykle wpadają w nałogi, wierność jest u nich pojęciem wirtualnym i względnym, liczy się nade wszystko rozrywka i „życie ma się tylko jedno, więc...”. Takie typy dominowały w „warszawskim” życiu mojej córki, nawet wpadli teraz do mnie ją odwiedzić. Pewnie jestem takim zgredem, bo jednak uważam, że dobre życie można przeżyć właśnie z takim miśkiem, jak jej partner, człowiekiem, który wie, czego chce. I byłoby bardzo źle, gdyby to się rozpadło. Nie mam na to wpływu. Gdyby znów wróciła do różnej maściludzi tak zwanych wesołych o bliżej nieustalonej postawie życiowej, byłabym bardzo niepocieszona......
Gdy związałam się z Jankiem uświadomiłam sobie, że moim totalnym błędem było przez całe życie zadawanie się z introwertykami oraz ludźmi z tzw. fantazją i polotem. Bo uważałam ich właśnie za ludzi interesujących. Wieczne oczekiwanie na telefony od nich, ludzi, którzy mieli ogromne problemy z wyrażaniem uczuć, przypisywanie tym facetom cech, jakich oni nie mieli, tylko dlatego, że byli zabawni, dużo czytali i potrafili zainteresować swoimi opowieściami, chwile fantastyczne, ale zbyt rzadkie i ciągłe opowieści o strachu przed związkami i zdeklarowaniem się.....To były dusze towarzystwa, wspólne czytanie wierszy, ale brak konkretów....Gdy gadam teraz z takim dość ekstrawaganckim dawnym moim przyjacielem, widzę jak ta jego quasi fascynująca osobowość jest tylko przykrywką i uzasadnieniem dla jego totalnego bałaganu życiowego, nie radzeniem ze sobą, swoimi związkami, relacjami w pracy.....
Nie oznacza to, ze uważam Janka za nudziarza, przeciwnie, ma wiele do powiedzenia, co zresztą lubi. Ale de facto nie oferuje fruwania ponad poziomy, raczej konkretne i osadzone w realiach aspekty życia....
Choć też dostarcza mi wielu niespodzianek od czasu do czasu.......
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Dzięki za te mądre słowa - każdy wpis jest dla mnie ciekawy
OdpowiedzUsuń1 sprawa- zastanów się czy napewno chcesz nudziarza, nie wiem czy chcesz mieć przez 30 lat tą samą pralkę naprawianą przez niego 35 razy, tą samą lodówkę od 25 lat, mieszkać w jednym , ciasnym ale jakże cudownym i swoim domku...czy chcesz być skazana na insekty bo Pan XYZ będzie uważał że sam zrobi dezynsekcję (nigdy nie działa).
OdpowiedzUsuńNudziarstwo, kojarzy mi się autonomicznie z "zesztywnieniem" "zamarciem" "zastojem" "ciasnotą intelektualną" "egoistycznym konserwatyzmem" "zardzewieniem podstawowych czynników elastyczności"
2 sprawa, 50 lat parę i już zgredem?
3.sprawa czy naprawdę tzw Misiek wie czego chce?
Dobrze jest wiedzieć czego sie szuka...ale naprawdę trzeba to konkretnie przeanalizować, ustalić szczerze i bez skromności co tak bardzo jest Ci/ wam potrzebne, dokładnie to o co Ci chodzi, bez pruderii i załamki. Można to spisać w formie "zamówienia" i czekać na dostawę" po prostu, prosta i bardzo skuteczna metoda, ale nie wolno tych zamówień "odwoływać" "odwrotnymi Myślami" czyli negowaniem....just waiting... i bystrze wyłapywać "okazję" które naprawdę zdarzają się każdego dnia.....