Trochę zaniedbałam tego bloga, życie idzie zwyczajnie, w wielu firmach pod koniec roku rozliczenia, sprawozdania. U mnie też tak było, praktycznie od kilku dni dopiero czuję się wolna. Więc mogę korzystać z internetu bardziej rozrywkowo....
Nasze drugie święta razem z Jaskiem. Zdecydowałam się urządzić z tej okazji Wigilię. Jutro przylatuje moja córka.
Teraz zrobiłam sobie przerwę pomiędzy ciastem na pierogi. Bo zobowiązałam się, że na pracową Wigilię w poniedziałek zrobię pierogi z kapustą. Na domową też będzie potrzebne. I tak rozmyślam sobie o dwóch historiach, o których ostatnio słyszałam.
Pierwsza z nich z optymistycznym zakończeniem. Moja sąsiadka, osoba zapracowana, od wielu lat sama. Zawsze widziałam jak ciągnęła siaty, jeździła na rowerze po wodę, w soboty po warzywa. Ma dorosłe dzieci. Jedna z córek jest już mężatką z dziećmi. Druga kończy studia. I nagle a niespodziewanie spotkała na swojej drodze znajomość z czasów młodości. Uczucie rozkwitło z dnia na dzień. Zaczęłam widywać granatowego opla pod drzwiami klatki schodowej prawie codziennie. I któregoś dnia jechałam z nią w korku. Jechałyśmy długo i opowiedziała mi o swoim szczęściu.. Pogratulowałam jej, w święta zaręczają się. Wkrótce biorą ślub.
Druga smutna, znam oboje. Wydawałoby się, idealny związek. On schorowany, po ciężkich przejściach, traumatycznym rozwodzie. Ona od wielu lat sama. Teraz wyjechała z Warszawy i prowadzi schronisko. Było dobrze między nimi. Ona się o niego troszczyła, mierzyła ciśnienie. On jej pomagał w prowadzeniu firmy. Ale on jest uzależniony, niestety. Dlatego też rozpadło się jego małżeństwo. Związki z uzależnionymi są trudne, czasem wręcz niemożłiwe... Gdy się skrzyżowały ich drogi, wydawało się, że będzie to układ idealny. Ale niestety nie jest prosto zmienić się, gdy człowiekiem rządzą nałogi. Pił i znikał. Na tygodnie. A potem wracał, skruszony i smutny. W końcu ona miała dość. Teraz chyba oboje żałują, ale też trudno jest zrobić następny krok. Bo ona nie może mu obiecać, że będzie znosiła ciągi i ich konsekwencje a on nie potrafi obiecać, że nie zniknie....
Ale w cichości ducha marzę, aby na święta ich drogi się znów skrzyżowały, obojgu dobrze życzę..... i pewnie gdyby się zła passa odwróciła, on popracował nad sobą, byłoby to na pewno z korzyścią dla obojga....
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz