środa, 11 listopada 2009

jaks się poznawaliśmy - z przeszłości....

Spotykamy się. Jesteśmy w kontakcie. Ciągle. Gadamy. O wszystkim i niczym. O szantach, Ostendzie, kurzych skrzydełkach zapiekanych, które będą na obiad w niedzielę.....
Dziś robiliśmy smażonego pstrąga i surówkę z kapusty. Piliśmy białe wino i było świetnie. Ale ja i tak ciągle się obawiam. Że coś wykryję, jakiś defekt, nieodwracalny. Coś, co mnie powali. Załamie.
Pytanie tylko, czy to jakaś obsesja czy intuicja. Ale niestety na tym etapie nie jestem w stanie na to pytanie odpowiedzieć.......

....No czym to wszystko polega...na przykład dobre zdjęcie? Ja wiem, czego się spodziewam, co powinno wyjść. I zawsze wychodzi, niezależnie od tego, jak kiepskim aparatem dysponuję...ja je widzę zanim zrobię. To nie kwestia ceny aparatu, ale tego, że trzeba to widzieć....co się chce, aby na zdjęciu było. Światło. Wstrzymać oddech.

......powiedział mi wtedy, że jestem z jego bajki i jest to wielki komplement. Całe życie spotykał osoby z całkiem innego świata, materialistów, którzy chcieli „zostawić coś po sobie dla potomnych", mieszkania, majątki, które jednak nie dały im szczęścia.....

........Powiedział mi, że gdy zechcę go zostawić, po prostu mam powiedzieć o tym - dobra, ja już idę dalej. Nie chciałam wtedy ale i nie chcę tego teraz.
Czy w ogóle tego chcemy? Czasem tak, trzeba to dopuścić i pozwolić odejść. Bez obrzucania błotem....

......Nasze marzenie się spełniło....powiedział wówczas, że chciałby ze mną popłynąć. Patrzeć na księżyc, płynąc leniwie, nie obserwując wskazań gps i orientować się, czy nie wpakujemy się na skały, bijąc rekordy na trasie. Ech, niestety sprawdziło się.....choć sztorm nas dopadł, było pięknie....

.....Urzekło mnie podejście do samochodu....- trochę ci stuka układ kierowniczy. Co się dziwisz, 9 lat swoje robi. Stuka i trzeba to przejrzeć. Będę miał czas, pomogę ci, zawiozę samochód do warsztatu i poczekam aż zrobią. nareszcie.....przestanę być oszukiwana w warsztatach, jak każda baba, którą mechanicy mają za nic.....

A dziś, czasem się kłócimy, dyskutując do upadłego. Zwykle jednak - a zwłaszcza teraz, po prawie dwóch latach , potrafimy powiedzieć "stop" i wszystko obrócić w śmiech. I to jest naprawdę cudowne....

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz