poniedziałek, 30 listopada 2009

czasem się trudno przemóc.....

Dużo się pisze ostatnio o zdeformowanych duszach pochodzących z netu. Dla wielu ludzi siedzących w necie, proces poznawania nie wychodzi poza fazę wirtualną. Wiele osób uważa, że w sieci można się jedynie natknąć na psycholi. Z całą pewnością każda z osób, która działa aktywnie w necie, spotkała się z ludźmi, co najmniej dziwnymi. Część z panów, ale i pań praktycznie w ogóle nie dążyła do konfrontacji w rzeczywistości. Mnie samej zdarzyło się kilkakrotnie korespondować w sposób uporczywy. Fakt, lubię pisać, ale prawdą jest, że nie miałam zwykle zamiaru korespondować miesiącami, raczej uważałam to za przyczynek do zawarcia całkiem realnej znajomości. Jeszcze jakiś czas temu, miałam kompleksy i doprawdy dla mnie było ważne, jak wypadnę w rzeczywistości. Ale raczej nie starałam się odwlekać momentu spotkania.
Zapewne, idąc za Gregiem Behrendtem, autorem „Nie zależy mu na tobie” – książkę naprawdę polecam kobietom, które tkwią w bezsensownych związkach- mogłabym wylistować całą masę słów wytrychów, które pomagają zidentyfikować manipulanta, którego celem jest prowadzenie jakichś tajemniczych gierek. Zauważyłam też, że cała masa takich ludzi rezyduje w Sympatii.

Mój blog nie jest ani komercyjny, jakkolwiek będę zawsze darzyła wielką estymą portal My Dwoje, bo tam poznałam moje szczęście, nie ukrywam, że wcześniej też próbowałam szczęścia na innych portalach. Poprzez gigantyczny i ogólnopolski zasięg ten portal ma ogromną siłę oddziaływania. Dociera też poza granice.
To prawda, że swatanie jest delikatną materią, wymagającą taktu i kultury. Jednak na biurach matrymonialnych wisiało odium, że jest ostatnią deską ratunku dla urodziwych inaczej, ten stereotyp jakże mi się utrwalił przez oglądanie Jana Serce. Nie wyobrażałabym sobie, abym potrafiła po kilku nieudanych trafieniach, nadal tam przebywać i szukać dalej. Netowe portale dawały szanse anonimowości. Ale też dawały szanse istnienia dużej gromadzie ludzi, którzy naprawdę nie wiedzieli, czego chcą.

Koszty bycia na Sympatii są niewielkie. Ale osobiście uważam, że jak w ciągu pół roku nie trafi się na kogoś to coś jest nie tak. Przez te niewielkie koszty, które są płatne ad hoc sms, rezydują ludzie miesiącami i latami.

Z moich doświadczeń wiem, że zwykle każda osoba dostaje jakieś propozycje. Ale 90% propozycji wysyłanych przez „Sympatycznych” to były oferty jednorazowej przygody łóżkowej, wysyłane przez ludzi daleko ode mnie młodszych. Nawet w końcu nabrałam wprawy w odpowiadaniu złośliwy, tak, aby takim jegomościom w pięty poszło. Mogę zrozumieć deficyt ciepła i miłości, interesowność obu płci. Ale faktem jest, że chyba moderator takiego portalu może a nawet powinien takie liściki kasować. Albo przynajmniej powinna być możliwość nieodbierania ich, ignorowania, ale w taki sposób, aby wysyłający czuł, że przegina.

I chyba przez takie dopuszczanie swawoli, wiele skądinąd spokojnych babek, w tym moich znajomych, nie dopuszcza możliwości zalogowania się. Wysyłający zwykle nie zamierza nawet sprawdzić do kogo wysyła taką wiadomość. Ale jest to naprawdę irytujące.

I cieszy mnie to, że obecnie są portale, które tak czy owak dają możliwość ignorowania i danie tego do zrozumienia, że nie ma się na takie rzeczy ochoty…..i że jednym z nich jest My Dwoje….Tam trzeba zaakceptować fakt, że od danego jegomościa chce się dostawać wiadomości…i to jest naprawdę dobre…

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz